Czas na poezję: MIROSŁAW BROZIO

Wandal
Czuję obrzydzenie
Gdy w imię rasy
Opluwa się ludzką godność
Boję się
Powtórnie zobaczyć tłum,
Który drwi
Z tańczącego na beczce
Przyciągamy to, czego się boimy
Więc niszczę
Napotkane beczki.
Zaćmienie Słońca
W oparach spalin
I dźwiękach klaksonów
Rodzą się Zombie
Plują na tęczowych, czarnych
I tych, co nie należą
Do ich gatunku
Wychodzą o zmroku
Lub podczas uroczystych defilad
Więcej ich
I więcej
Gdy tarcza Księżyca
Nieruchomieje.
Zepsute słowa
Jak ziarna
Rzucają w glebę świadomości
Twierdzą, że ta ziemia
Nie jest gotowa
Na nowego boga
I obce DNA
Ich słowa
Przesiewam przez sito sumienia
I odrzucam
Te zepsute.
Dar
Tłumy
Skandujące złe słowa
I maszerujące nocą z pochodniami
Budzą we mnie lęk
Pod maską obojętności
Skrywam przerażone zwierzę
Na szczęście
W głębi tkwi nadzieja
Że ogień
To dar od Prometeusza.
Standing party
Elegancko ubrani panowie
Specjaliści od mass mediów
I manipulacji
Przekonują wszystkich
Że tamci przynoszą choroby
I nowego boga
Wprawdzie niektórzy z nich
Mogą być użyteczni
Ale lepiej, żeby stąd zniknęli
Niezauważalnie
Po angielsku.
Przyszłość
Jak wychylenie wahadła
Z euforią na jednym końcu
I depresją na drugim
Jak szklanka wódki
Do połowy pusta
Lub nocą
Do połowy pełna
Dead line
Jak cierniowa korona
Uświadamia
Że nie było warto
Dawać z siebie wszystkiego.

