Czas na poezję: LESZEK WÓJCIK

Dawne fotografie
Ustawiali się bez walki o oglądalność
przy świątecznym stole na codziennej ławce
przed domem przy studni
pod drzewem z zapachem raju
Przed ciemnym okiem aparatu
chowali plamę na rękawie okruch błota na bucie
z szacunku dla tych którzy ich zobaczą
w sepii lub w odcieniach szarości
Wyjęci z albumu z rozwianymi włosami
z niezaplanowanym grymasem twarzy i układem nogi
z ruchem który nie osiągnął celu
patrzą nam ciągle prosto w oczy
Małymi literkami
Pisali życie małymi literami
żeby więcej zmieściło się na czystej kartce
siadali wieczorami na ławce
patrzyli na siebie i drzewo przed domem
znane im od sadzonki
Przechodzili cicho krok po kroku
zostawiali ślady palców
w przedmiotach które wiernie służyły
w ogrodzie który zachował
miłość dotyku
Droga
Polna droga prowadzi się dobrze
wierna sobie od lat
przed wzgórzem pokazuje
najbliższy koniec świata
Nad drogą skowronek
wciąż ten sam na uwięzi
pilnuje czerwonej krowy
której nawet śpiew nie wzrusza
Wiosną żaby w drodze
zwiedzają wszystkie kałuże
jesienią padają jabłka i wierzą
że coraz dalej od jabłoni
Latem za zakrętem drogi
stare drzewo z chłodnym cieniem
kapliczka wśród ciepłej pszenicy
wszystko na wieczność zapamiętane
Dopiero zimą wychodzi na jaw
że tak naprawdę nie ma żadnej drogi
a znaków i linii potrzebują ludzie
którzy ciągle szukają zamieci
Buk
Zaglądasz w dziuplę mego ucha
i pytasz czemu uwikłałem się
we wszystkie ptaki na głowie
Pozwalam na sobie polegać
miałem więcej burz niż ty dramatów
a ciągle rosnę w tym samym parku
Byłem bukiem nim zasiano w tobie
pierwsze ziarno pamięci
szumię zawsze po buczemu
Potrafię wyczuć stalową korą
każdy atom twojej pogody
umiem rozdać bogactwo liści
Pytasz czy możesz być równie mocny
nie w tym rzecz że ciało
nie może być twardym drewnem
Nie masz korzeni człowiecze
zabrano ci je gdy spałeś
którejś długiej zimy
Świerk
Drzewo rośnie
świadome swego przeznaczenia
świerk w moim ogrodzie
wie że będzie podłogą
więc trzyma się prosto
i celowo układa deski
pod skórą omszałej kory
Przy każdym podmuchu wiatru
świerk dziwi się
że ja nie znam celu
chociaż w lesie gdzieś niedaleko
wyrosło już drzewo
które schowa mnie
w moim zagubieniu

