HEBEL: Warto cieszyć się chwilą

Fot. Z archiwum Teatru Kamienica. Na zdjęciu Justyna Sieńczyłło w spektaklu „Żyj teraz!”.

Spektakl „Żyj teraz!” w wykonaniu Justyny Sieńczyłło jest dogłębnie poruszającym monodramem terapeutycznym. Aktorka bardzo sprawnie na Scenie Emiliana Teatru Kamienica odgrywa epizody z życia zwykłych ludzi – sąsiadów, współpasażerów czy nieznajomych. Tekst Barbary Popławskiej opowiada o kruchości życia, lękach, nadziei oraz wewnętrznej sile człowieka. Oglądałem to przedstawienie z zapartym tchem, dzięki fenomenalnej grze odtwórczyni głównej roli. Ten spektakl momentami mocno chwyta za serce i wyciska łzy z oczu. Mówiąc krótko – kunszt artystki porusza najczulsze struny.

Wielka pochwała należy się jej za wybitne opanowanie trudnej formy, jaką jest monodram. Chciałbym podziękować za ogromny ładunek emocjonalny, który przekazuje ze sceny. Justyna Sieńczyłło naprzemiennie odgrywa sceny zainspirowane życiem, które potrafi napisać najbardziej przejmujące scenariusze. Jest więc fragment o kobiecie, która doświadcza przemocy ze strony męża lekarza. Widzimy młodego mężczyznę, który ulega poważnemu wypadkowi w chwili, gdy dociera do niego radosna wiadomość o narodzinach jego dziecka.

Najbardziej poruszyła mnie historia kobiety, która dowiaduje się o tym, że jest chora na nowotwór. Kolejni odwiedzani przez nią lekarze nie dają jej więcej niż kilka miesięcy życia. Jest matką samotnie wychowującą syna, który uczy się w pierwszej klasie liceum. Bardzo chce żyć dla niego, gdyż wie, że bez niej on sobie nie poradzi. Jej marzeniem jest dożyć do momentu zdania przez niego matury. Z jednej strony robi wszystko, żeby ten cel osiągnąć, a z drugiej – niszczy ją śmiertelna choroba. Łza kręci się w oku, gdy aktorka w pierwszej osobie opowiada o wspólnie spędzonych z synem wakacjach nad morzem jako najszczęśliwszym czasie swojego życia. Ta przejmująca walka z czasem i chorobą, a także miłość do dziecka, nie pozostawiają obojętnym żadnego, choćby odrobinę wrażliwego człowieka.

Co ciekawe – scena nie jest przeładowana rekwizytami, składając się zaledwie z kilku krzeseł i paru drobnych przedmiotów. Taki zabieg pozwala publiczności w pełni skupić się na emocjach i grze aktorskiej. Ważną rolę odgrywają nowoczesne projekcje i wizualizacje, które stanowią tło dla opowieści i pomagają w płynny sposób przenosić widza pomiędzy światami zupełnie różnych bohaterów. Światło buduje intymną, wręcz terapeutyczną atmosferę, wydobywając z mroku kluczowe dla danej opowieści monologi i potęgując dramatyzm poszczególnych scen.

Muzyka i aranżacje autorstwa Piotra Łabonarskiego są stonowane, ciche i pełne wyczucia. Delikatnie podkreślają dramatyzm i emocjonalne zwroty w opowieściach bohaterów. Ważnym elementem spektaklu są utwory wokalne. Muzykę do piosenek skomponował Maciej Ulatowski, a poruszające teksty napisała autorka sztuki Barbara Popławska. W połączeniu z głosem artystki stanowią one momenty głębszej refleksji i wytchnienia dla widza. Całość oprawy dźwiękowej (za realizację której odpowiada Maciej Słowikowski) dopełniają subtelne efekty audio oraz partie mówione – w tle wykorzystano m.in. głos Olgi Sarzyńskiej. W warstwie muzycznej nie ma przypadkowych dźwięków. Widzimy, że idealnie wpisuje się ona w minimalistyczną koncepcję spektaklu, przez co pomaga widzom w skupieniu się i głębokim przeżywaniu opowiadanych historii.

Reżyser Wawrzyniec Kostrzewski, mimo dotykania bardzo trudnych tematów (depresja, przemoc domowa czy choroba), nie przytłoczył widza ciężarem emocjonalnym. Jego reżyseria z powodzeniem utrzymała spektakl w tonie niosącym ukojenie, wsparcie i ostateczną afirmację życia. Z wielkim wyczuciem poprowadził gwiazdę tego wieczoru, pozwalając jej na płynne, naturalne przechodzenie z jednej skrajnej emocji w drugą. Kostrzewski z ogromną wrażliwością i precyzyjnie dawkuje napięcie w tym wymagającym monodramie.

Jestem przekonany, że ten spektakl koniecznie należy zobaczyć. Aktorka nie tylko wciela się w kilka skrajnie różnych postaci, ale robi to w sposób niezwykle płynny, stopniowo wchodząc w unikalne emocje każdego z bohaterów. Jej gra jest pozbawiona fałszu. Po obejrzeniu tego przedstawienia można mówić o głębokim wzruszeniu, poczuciu intymności, a w przypadku niektórych widzów nawet o oczyszczających łzach. Potrafi bowiem nadać prozaicznym historiom głęboki, poruszający wymiar, dzięki czemu paradoksalnie prowokuje do życia.

JAROSŁAW HEBEL

 


Teatr Kamienica w Warszawie (Scena Emiliana) – Barbara Popławska, „Żyj teraz!”. Adaptacja i reżyseria – Wawrzyniec Kostrzewski. Występuje – Justyna Sieńczyłło.
Spektakl trwa – 70 min. (bez przerwy). Dla widzów od 16. roku życia.