MODY: Galeria na Desce

Fot. Wojciech Mościbrodzki. Na zdjęciu Piotr Sobaczyński.

Między Morzem Bałtyckim a Zalewem Wiślanym dzieją się rzeczy magiczne. Jeśli wybierzecie się kiedyś do Stegny, będziecie mieli szansę spotkać tam artystę, dla którego bursztyn nie ma tajemnic; szalonego fotografa, który pięknie składa słowa; poetkę, która porzuciła Łódź dla Mierzei Wiślanej, bo właśnie tam odnalazła swoje miejsce na ziemi i miłość, a także wielu ludzi zafascynowanych sztuką wszelaką – poetów, prozaików, malarzy, rękodzielników oraz twórców różnej maści. Ludzi z pasją i marzeniami. Weźcie ze sobą ciasto i dobre słowo. Uśmiech też weźcie, i ciekawość. I wejdźcie do „Galerii na Desce”. Tam się zatrzymajcie, usiądźcie i porozmawiajcie. Albo posłuchajcie. I może dowiecie się, jakie moce ma bursztynowa czaszka i jakie tajemnice kryją bursztyny. Może się też zdarzyć, że porozmawiacie o fizyce kwantowej, metafizyce, przeczuciach, intuicji, literaturze, muzyce i buddyzmie. Że pochłonie was rozmowa o zakrzywianiu czasoprzestrzeni albo poetyckich grafomanach. O talencie też porozmawiacie, i o fotografii. I o seksie, i o miłości, i o wódce. Porozmawiacie o wszystkim. O życiu po prostu. Wystarczy wykazać się zainteresowaniem. To może jeszcze dostaniecie od właścicieli i dobrych duchów tego miejsca herbatę. I może przyjdzie do Was kot. I zamruczy Wam jakąś piękną historię. Koty czują dobrych ludzi, a dobrzy ludzie czują magiczne miejsca.

Piotr Sobaczyński, urodzony w Gdyni absolwent historii na Uniwersytecie Gdańskim, nie przypuszczał nawet, że z faceta w garniturze zmieni się w niedbale ubranego artystę. Dwadzieścia lat temu porzucił branżę finansową w Niemczech i zajął się obróbką bursztynu. Piotr nie uważa się za jubilera. To projektant biżuterii, artysta jedyny w swoim rodzaju, który od lat walczy o „bursztynową prawdę”. „W wyrobach jubilerskich bursztyn zazwyczaj oprawia się w srebro, a dla uzyskania określonych efektów poddaje się go obróbce termicznej lub chemicznej. W mojej pracowni postępuję inaczej. Poddaję go wyłącznie obróbce mechanicznej – szlifowaniu i polerowaniu. Bardzo delikatnie, by zachować jego naturalne piękno”, mówi. Przyglądając się, jak pracuje Piotr, można zauważyć miłość i szacunek, jakimi darzy bursztyn. Ta aura wisi w powietrzu i jest wyczuwalna dla osób, które wchodzą do Galerii. Wiesław Leszczyński, poeta i fotograf, twierdzi, że „Galeria na Desce” zawsze czymś zaskakuje. Nie tylko piękną bursztynową biżuterią wykonaną przez Piotra, ale też wspaniałymi gośćmi. Pozytywna energia i magia czają się tam w każdym kącie i w każdej rzeczy, jaka się tam znajduje.

Piotr jest także opowiadaczem, ma niezwykły dar opowiadania o samym bursztynie czy historiach z nim związanych. Dowiemy się, że „Bursztyn jest żywicą kopalną sprzed około 40 milionów lat. Jego powstanie i historia nie są do końca wyjaśnione – wiadomo, że pochodzi z drzew iglastych, nie udało się jednak określić dokładnie ich gatunku. Polski bursztyn znajdujemy nie tylko na brzegu Morza Bałtyckiego, ale też na Kurpiach i w Borach Tucholskich, jego znaczne zasoby są w Możdżanowie koło Jarosławca, a 200 lat temu odkryto bursztynowe złoża także na Lubelszczyźnie. Jest to efekt wędrówek bursztynu, niesionego z terenu lasu bursztynowego, rosnącego na obszarze obecnego Bałtyku, przez hipotetyczną rzekę Eridan, do wód morza eoceńskiego zalewającego tereny dzisiejszej Polski”.

Warto również wspomnieć o inkluzjach. To nie tylko owady, inkluzją jest każde „coś” znajdujące się w bursztynie – może to być zwierzę, roślina, szczątki organiczne, ale też np. kropla wody lub pęcherzyk powietrza. Wypolerowane bursztyny zawierające inkluzje urzekają niezwykłą urodą, lecz przede wszystkim są źródłem wiedzy o organizmach sprzed milionów lat, odsłaniają przed nami prehistorię i pozwalają z nią obcować.

Niezwykłe bogactwo odmian bursztynu czyni go surowcem wyjątkowym, poszukiwanym i cenionym zarówno w sztuce jubilerskiej, jak i wśród twórców biżuterii artystycznej.

Trzeba podkreślić, że bursztyn znów jest modny, jednak nie jako tradycyjny naszyjnik z bursztynowych bryłek, lecz jako kosztowny, designerski dodatek podkreślający styl i osobowość. Twórcy biżuterii – określanej jako artystyczna czy autorska – chętnie wykorzystują nietypowe bryłki bursztynu z korą i wżerami, dobierając do nich indywidualne oprawy i łącząc bursztyn z najróżniejszymi materiałami, takimi jak metale, drewno, skóra, poroże, pióra… możliwości jest nieskończenie wiele. W efekcie powstają jedyne w swoim rodzaju wyroby, stanowiące oryginalne dodatki do stroju, nadając mu niepowtarzalny, indywidualny styl. Sam Piotr określa to, co tworzy, jako „art déco w stylistyce etnicznej”. Można się też doszukać w jego biżuterii odniesień do mitologii. Na pewno jest ona oryginalna i wyjątkowa.

Galeria Piotra to jednak nie tylko miejsce dla jego bursztynowych projektów. To również przestrzeń dla sztuki wszelakiej. Na ścianach wiszą prace artystów, takich jak Romana Klinkosz, Henryk Baranowski, Piotr Figiel i Michał Kostewicz. Znaleźć tam można zdjęcia Wojciecha Kurczewskiego oraz wielu innych twórców. Wśród pięknej biżuterii sezonowo wystawiane jest rękodzieło, takie jak skórzane torby czy inne wyroby. I są także egzemplarze „Mojej Przestrzeni Kultury”. Bo jak na galerię przystało, o kulturę tu właśnie chodzi. O kulturę i o ludzi. Bo to oni tworzą to miejsce, a Piotr Sobaczyński jest jego sercem. „Jedna wizyta potrafi tyle wnieść w to miejsce”, mówi Piotr i wspomina  m.in. swojego przyjaciela, szamana – Krzysztofa Orłowskiego czy dziennikarza Krzysztofa Lipowicza, badacza życia i twórczości Marka Hłaski, lub perkusistę Pawła Markowskiego. Bywają też śpiewaczki operowe. O wielu innych gościach nie wspomnę, bo „Galeria na Desce” wciąż żyje i wciąż pojawiają się tam nowe osoby. Do pracowni nie można wejść na chwilę, kupić i po prostu wyjść. Tam chce się być i chłonąć tę magiczną, pozytywną energię. Cieszyć się uśmiechem poetki i partnerki Piotra Sobaczyńskiego – Beaty Zwierowicz. Tam chce się rozmawiać lub tylko słuchać. To spotkanie ze sztuką i artystami. Spotkanie z drugim człowiekiem. Spotkanie z historią i opowieścią o życiu. W galerii odbywa się nie tylko wymiana poglądów, ale i idei. Już samo przebywanie tam ma być twórcze.

W niedługim czasie planowane są kolejne wystawy, min. Wojciecha Mościbrodzkiego, autora zdjęć do tego felietonu. Powstał także dokument w niemieckiej telewizji NDR, a na You Toube można znaleźć rozmowy Wojciecha Kurczewskiego i Piotra Sobaczyńskiego o poszukiwaniu bursztynu (amberisosom). Tak więc „Galeria na Desce”  pulsuje i tętni, także dzięki mediom internetowym. Piotr Sobaczyński i Beata Zwierowicz mają otwarte serca i umysły dla ludzi wnoszących światło w ich życie i w życie „Galerii”.

Odkryjemy, co do zaoferowania mają bursztyny, np. że „noszone od tysięcy lat na piersi silnie działają na czakrę splotu słonecznego, tym samym pozbawiając nas lęków i budząc optymizm, dają siłę wewnętrzną i łagodzą stres, od wieków używała go medycyna ludowa różnych kultur. Leczniczo wykorzystywano bursztyn w starożytności, średniowieczni mnisi stosowali bursztynowe nalewki na problemy żołądkowe, a nawet Mikołaj Kopernik zalecał bursztyn, dokładnie jego sproszkowaną formę, jako lek na choroby serca”.

Biorąc pod uwagę, na jakie dolegliwości bursztyn był (i jest) zalecany, jawi się on jako prawdziwe panaceum. Medycyna naturalna nadal szeroko go wykorzystuje. Nalewki stosuje się w leczeniu chorób gardła i tarczycy, w przypadkach grypy, reumatyzmu, zapalenia dróg moczowych i nerek, przy wrzodach żołądka i dwunastnicy. Noszone na szyi korale, naszyjniki czy wisiory mają zapobiegać bólom głowy i gardła oraz wzmacniać tarczycę. Kawałek bursztynu włożony do kieszonki na piersi będzie pomocny w dolegliwościach sercowych. Noszenie bursztynu wpływa też łagodząco na bronchit i ból zębów, a także w stanach astmatycznych. Nalewka stosowana do nacierania pleców i klatki piersiowej pomaga w gorączce i przeziębieniu, także w zapaleniu oskrzeli i płuc, co w dobie koronawirusa może być znaczące, wcierana w skronie osłabia bóle migrenowe, a w stawy – łagodzi bóle reumatyczne. Czyli bursztyn, złoto północy, to samo dobro, a jeśli będziemy bardzo chcieli, Piotr Sobaczyński zabierze nas na jego połów. Jak twierdzi, „wokół bursztynu potrafią się dziać dziwne rzeczy. W bursztynie zaklęte są moce, które w starożytności służyły do zdejmowania klątw i uroków oraz oczyszczania domów z negatywnej energii”. Warto to sprawdzić. Ja wracam tam z radością i dostaję zawsze spokój, którego tak szukam, ciepłe słowo, ciekawe opowieści i piękną sztukę, która cieszy moje oko. Wejdź i ty w gościnne progi Galerii.

HANKA V. MODY