Maluję uczucia, ułamki sekund na granicy dnia i nocy – wywiad z malarką Elizą Mytko

Fot. Barbara Tyczyńska. Na zdjęciu Eliza Mytko obok swojego obrazu.

– Zastanawiałem się, od czego zacząć naszą rozmowę, i postanowiłem, że zadam Ci takie proste pytanie: Czy mogłabyś powiedzieć, jak to się stało, że zostałaś malarką?

– Maluję od 2012 roku, ale to pragnienie było we mnie od dzieciństwa, kiedy to każdą kartkę wypełniałam rysunkami. Zatem w dorosłym życiu potrzebowałam tylko odpowiedniego impulsu, aby wrócić do dziecięcych marzeń. W życiu każdego człowieka jest tak, że czasami trzeba czegoś doświadczyć, często też stracić, aby zrozumieć, co jest naprawdę ważne i czego się chce. Tak było z moim malowaniem. Musiałam zamknąć jeden rozdział mojego życia, aby otworzyć nowy, w którym odważyłam się na uzewnętrznienie tego, co było schowane głęboko w sercu, i wpleść to w realia życia codziennego.

– Czy potwierdzasz, że malarz, a więc de facto bardzo wrażliwa osoba o artystycznej duszy, wszędzie i w każdym dostrzega coś ciekawego?

– Tak, to prawda. Bardzo lubię obserwować ludzi, ich ruchy, emocje i gesty, ułożenie dłoni, padające światło i cienie, które tańczą ze sobą, a czasami próbuję ukryć jakąś część przedmiotu bądź postaci, tworząc aurę tajemniczości. W ruchu i gestach można dostrzec wszystko – elegancję, szczęście, smutek, a nawet coś tak ulotnego jak miłość, bo po człowieku widać, gdy jest zakochany.

– Czy malujesz tylko piękne erotyki, jakie zresztą miałem okazję widzieć w PoemaCafe w Poznaniu, podczas jednego z koncertów Agaty Amelii Wawrzyniak?

– Przede wszystkim maluję uczucia, ułamki sekund na granicy dnia i nocy, tajemniczość, emocje, których nie da się wyrazić słowami, w magiczny sposób chcę oddać piękno ciała i wdzięk. Odbiorca ma poczuć mentalne przesłanie, które ożywi duszę i umysł. Chcę pokazać nie tylko piękno ciała, ale właśnie emocje, coś co można by nazwać elegancją uczuć.

– W necie przeczytałem o Tobie, że jesteś “kobietą świadomą własnej tożsamości”. Co to oznacza i w jaki sposób Twoja “kobieca tożsamość” wyraża się w Twoich obrazach?

– Kobieta świadoma siebie nie próbuje zrozumieć życia, po prostu żyje, cieszy się chwilą. Nie próbuje zrozumieć miłości, tylko się nią staje. Świadoma kobieta wie, że życie nie jest problemem, ono jest tajemnicą, którą należy przeżyć, pokochać i doświadczyć. Tajemnicą, którą niekoniecznie będzie nam dane odgadnąć – i takie właśnie emocje staram się utrwalić na moich obrazach.

– Czy masz swojego ulubionego malarza (i dlaczego jest nim akurat ten, a nie inny?), który jest dla Ciebie niedoścignionym wzorem? Czy może jest nim Vincent van Gogh? A może… Olga Boznańska?

– Z tym holenderskim malarzem łączy mnie jedno, maksymalne zadowolenie z samego faktu malowania, oddawał się temu całym sobą. Jeśli natomiast, chodzi o moją fascynację, to od zawsze jest nią twórczość Tamary de Łempickiej, królowej szalonych lat dwudziestych, emblematycznej artystki złotej epoki. Ta jej charakterystyczna mieszanina zmysłów, karminowe usta i stalowe spojrzenie. Kobieta, która stworzyła swój własny styl. Tak jak ona uwielbiam wpatrywać się w ułożenie rąk i linie ciała, bawić się światłem i cieniem. Jej styl jest starannie wystudiowany. Fascynująca jest jej praca z kolorem i światłocieniami, uchwyconymi na subtelnej cielesności. Ona szukała inspiracji w nocnym życiu miasta, a ja w nocnych zakamarkach duszy. Kobieta, która w ciemnościach skrywała swoje tajemnice, szaloną chęć do życia i sekretne pragnienia. Mrok nocy jest bardzo inspirujący. W swoich obrazach pokazywała doskonałość, piękno i emocje, w fascynującej estetycznej perfekcji, zachowując przy tym swój wyjątkowy styl. Jej obrazy zawsze wyróżniają się wśród dzieł innych artystów.

– Jak wyglądałby świat namalowany przez Ciebie, gdybyś nie koncentrowała się na ludzkiej cielesności? Czy byłby to świat, z którego płynęłaby pozytywna moc?

– Gdy maluję, to czuję, że dusza tańczy z ciałem, a ciało tańczy z duszą – są absolutną jednością, Ciało nie jest niczym innym jak widoczną duszą, a dusza nie jest niczym innym jak niewidocznym ciałem. Czasami brakuje mi słów, by wyrazić niektóre emocje, a idealnie wyraża je sztuka. Zawsze w moim namalowanym świecie, niezależnie od motywu, pozytywne emocje będą dominowały nad wszystkim innym. Cokolwiek by to było, musi emanować pozytywną energią.

Gdzie obecnie można oglądać obrazy Elizy Mytko?

– Obecnie moje prace wciąż można oglądać w Avenida Poznań przy kawiarni Lulu Cafe. Serdecznie zapraszam.

– Bardzo dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał:
JAROSŁAW HEBEL