Staram się iść za głosem natchnienia – wywiad z Markiem Łukaszewiczem – pisarzem, twórcą gier logicznych i dyscypliny sportowej – baletu z różdżką

Fot. Z archiwum M.Ł. Na zdjęciu Marek Łukaszewicz.

– Jesteś pisarzem, malarzem, twórcą gier logicznych i baletu z różdżką. Która spośród dziedzin, jakimi się zajmujesz, jest dla Ciebie aktualnie najważniejsza i dlaczego?

– Dziedzin, którymi zajmowałem się w swoim życiu, jest wiele. Wśród nich można wymienić: literaturę (opowiadania, nowelki, aforystyka i poezja), malarstwo, komiks, gry logiczne oraz muzykę… Nie jestem w stanie ocenić, które dziedziny są dla mnie najważniejsze, bowiem za każdym razem skupiam całą energię wewnętrzną na danym problemie, nie zapominając o innych, które przenikają do utworu. Chciałbym znaleźć równowagę między tymi dziedzinami. Jednak najpewniej czuję się w działaniach literackich, bowiem myśl płynie harmonijniej, gdy zapisuję ją w formie słów. Rysunek wymaga większego skupienia na detalu i muszę być bardziej obecny „tu i teraz”.

– Dlaczego tworzysz teksty literackie, obrazy i komiksy? Co Cię inspiruje?

– Czuję potrzebę przekazania moich przemyśleń i wewnętrznych wibracji. Przez wiele lat zgłębiałem kontakt z nieświadomym, zapisując tysiące snów. Później zajmowałem się ich interpretacją oraz opisaniem specyficznego języka, którym operuje podświadomość. Teraz interesują mnie bardziej więzi z ludźmi. Zauważyłem, że nić (po)rozumienia, którą udaje się wykształcić w relacjach jest podobna do tej, która można utworzyć w pracy nad podświadomym. Moim zdaniem część przekazów w kontaktach z bliskimi jest nieuświadomiona i objawia się w geście, mimice i także w tembrze głosu oraz rytmice mowy. Rozmawiając z przyjaciółmi, dostrzegam te elementy. Chciałbym coraz lepiej rozumieć otaczający mnie świat.

– Co chcesz przekazać odbiorcom, którzy zapoznają się z Twoimi tekstami? Czy za każdym razem jest to inna myśl przewodnia, czy może jest to pewien system przekonań, filozofia życia, którą rozwijasz w swoich utworach?

– W mojej twórczości dostrzec można pewne tematy przewodnie, którymi są ewolucja oraz droga ku pełni, choć słyszałem zdanie, że nawet jeśli idziesz po Drodze (w rozumieniu Tao), to błądzisz. Droga to ruch, ażeby jednak nie błądzić, trzeba potrafić się zatrzymać. Takie subiektywne zatrzymanie czasu praktykuję w trakcie medytacji Zazen. Wówczas wytwarza się energia, którą później kanalizuję w swojej twórczości. Inspiruję się pracami Carla Junga (droga indywiduacji) i Teiharda de Chardina. Sam wierzę w nieskończoność. Sądzę, że stopienie się z Bogiem jest nieosiągalne i, jak linia horyzontu, oddala się. My zaś nasiąkamy w miarę rozwoju pierwiastkiem boskim i nawiązujemy jakże istotną więź. Chciałbym przekazać te myśli czytelnikom moich opowiadań i odbiorcom innych prac. Temat ewolucji wewnętrznej podjąłem m.in. w moim opowiadaniu pt. „Vir defomis”, którego akcja rozgrywa się w czasach średniowiecza. Bohaterem tego tekstu jest człowiek, który, pomimo wad fizycznych, odnajduje wewnętrzną drogę, harmonię i zaznaje miłości. Postać ta jest zarazem indywidualna, jednostkowa i uniwersalna, ponieważ problemy, z jakimi się boryka (poszukiwanie własnej tożsamości, akceptacja siebie, konflikty wewnętrzne i w kontaktach z otoczeniem) nieobce są większości ludzi (nawet tych, którzy żyją we współczesności).

– Czym jest wymyślony przez Ciebie balet z różdżką? Czy to nowa dyscyplina sportu, czy może wiąże się z nią pewna filozofia ruchu? Jak doszło do tego, że wymyśliłeś balet z różdżką?

– Jest to forma medytacji w ruchu połączona z komunikacją między ludźmi za pomocą łącznika, jakim jest różdżka (tę rolę spełnia laska gimnastyczna). W trakcie jednej z medytacji postanowiłem odtworzyć jej specyficzny klimat tak, by został on utrwalony w ruchu. Tak powstała medytacja w ruchu ze złączonymi dłońmi. Później pomiędzy palcami umieściłem zwykły, bambusowy kijek, tak by zakres ruchu był bardziej kompleksowy. Po pewnym czasie wyobraziłem sobie drugiego człowieka. Wówczas możliwe było stworzenie kompleksowej choreografii. Można zatem powiedzieć, że pomysł na balet z różdżką nie powstał w jednej chwili, lecz rodził się w mojej głowie stopniowo.

– Co sprawiło, że postanowiłeś stworzyć gry logiczne „Octonovem”?

– W trakcie lektury książki „Historia filozofii indyjskiej” Ericha Frauwallnera, czytając o powstawaniu szachów, poczułem klimat epoki. Postanowiłem wykorzystać tę świadomość do stworzenia własnych gier.

– Czy wcześniej grałeś w podobne gry? Czym „Octonovem” różni się od innych gier logicznych?

– Pakiet gier nieco przypomina szachowarcaby. „Octonovem” to pakiet gier rozgrywanych na planszy osiem na dziewięć pól, różniący się od innych gier tym, że posiada wyróżnioną kolumnę środkową, wokół której pola układają się symetrycznie. Każdy z graczy zaczyna swoją grę, symetrycznie ustawiając bierki na polach o przeciwnym kolorze.

– Na czym polegają gry zawarte w „Octonovem”? Dlaczego mogą być one ciekawe i wartościowe dla gracza?

– Osiem gier różni się od siebie „mechaniką myślenia”. Wszystkie, jak już wspomniałem, są rozgrywanie na planszach z 72 polami. „Nubulus” na przykład jest podobny do warcabów, z tą różnicą, że pionki poruszają się poziomo i pionowo do przodu, zaś bicie jest łańcuchowe i następuje po skosie. Wygrywa gracz, który jako pierwszy dotrze do linii brzegowej przeciwnika. Gry były opisane w niemieckim magazynie „Spielbox” i w „Fairplay” oraz w amerykańskim „Games Magazine”. Obszerna recenzja pojawiła się na polskiej stronie „Games Fanatic” (artykuł nosi tytuł: „Octonovem   – polski warcabowy GIPF”).

– Jak przebiega proces tworzenia gier? Czy, tworząc gry logiczne, „uruchamiasz” inne struktury myślowe niż w przypadku twórczości literackiej?

– Zazwyczaj najpierw przeczuwam typ strategii danej gry. Na przykład inspiracją do stworzenia „Prosterno” był sen. Stał się on nośnikiem alegorycznego przedstawienia mechaniki ruchu, pod postacią odpychających się czarnych i białych postaci. W trakcie tworzenia gier pracują inne pokłady mózgu, aż proces myślenia doprowadzi do utworzenia spójnych zasad, gotowych do testów.

– Czym jest dla Ciebie twórczość? Czy w trakcie wymyślania gier lub pisania utworu wyobrażasz sobie „idealnego odbiorcę”, czy może tworzysz pod wpływem natchnienia?

– Tworząc, staram się iść za głosem natchnienia. Przy tej okazji wyobrażam sobie mimowolnie charakter odbiorcy, który byłby zainteresowany danym typem twórczości. Dawniej, pisząc utwory, bazowałem na tym, co było skryte w mojej podświadomości. Obecnie tworzę bardziej świadomie i podchodzę do tego z większym profesjonalizmem. Często zajmuję się równolegle kilkoma dziedzinami twórczości. To sprawia, że jestem bardziej kreatywny i mogę lepiej przekazać moją filozofię życia.

Rozmawiała:
JUSTYNA CZUPIŁKA