TOMCZYK: Obietnica, od której zależy wszystko

„Najsłabsze ogniwo” – dziewiąta w karierze powieść Roberta Małeckiego – stanowi ukłon w stronę jego literackiego guru, Harlana Cobena.

Rzecz dzieje się latem 2019 roku w spokojnej podtoruńskiej wsi. Pierwsze strony powieści przynoszą sielski obrazek: rodzinny grill na łonie natury w składzie uszczuplonym o jedną osobę. Początkowo brak wspomnianej osoby nie budzi wątpliwości Warota, głównego bohatera „Najsłabszego ogniwa”, ale z czasem okazuje się, że owa nieobecność ma swoje uzasadnienie. I jest ona kluczem do całej powieści.

Warot jest pisarzem. Udało mu się w życiu. Z żoną tworzy zgrany duet, a dzieci nie przysparzają większych problemów. Tylko teść psuje mu krew, ale o nim później. Z czasem okazuje się jednak, że ułożone i przewidywalne życie Warota rozpada się w jednym momencie. Żona pisarza, a także jego syn, mają swoje sekrety. Sekrety skrywają także ludzie z otoczenia Warota. On sam zresztą nie jest lepszy – potrafi dotrzymać obietnicy i nie zdradzić nikomu informacji, od których mogą zależeć dalsze losy jego rodziny. Zatem czy w rzeczywistości, kiedy nawet najbliżsi zatajają przed sobą prawdę, Warot ma szansę na rozwikłanie rodzinnej zagadki? Zagadki, od której zależy życie jego młodszego brata?

W „Najsłabszym ogniwie” zwracają uwagę dwie rzeczy: wątek braterskiej więzi oraz kwestia dotrzymania raz danego słowa. Bo okazuje się, że złamanie obietnicy czasem jest ważniejsze niż jej dotrzymanie. Przekonuje się o tym Warot, ale nie tylko on. Małecki cicho, lecz wyraźnie mówi, że należy dobrze przemyśleć decyzję o złożeniu przyrzeczenia. Warot bardzo szybko zaczyna żałować wypowiedzianych słów, tylko że wtedy nie ma już szansy na zmianę biegu wydarzeń.

Aleks, młodszy brat Warota, mimo że pojawia się w powieści tylko na chwilę, jest postacią znaczącą. Jest zwariowanym wujkiem, o jakim marzą wszystkie dzieci, i szwagrem prawiącym wyszukane komplementy. Relację braterską Małecki pokazał w zaledwie jednej scenie, ale to w zupełności wystarczy, by czytelnik dostrzegł zażyłość między braćmi i poczuł sympatię do bohaterów. Reszta to już poszukiwanie prawdy o tym, co stało się z Aleksem.

Warot prowadzi działania na własną rękę, bo policja ma inny pomysł na to zaginięcie. Zdany tylko na siebie, przypomina ludzi z krwi i kości, o jakich czytamy w prasie codziennej. Rodziny poszukują zaginionych, żony mężów, dzieci ojców. Tak samo Warot szuka swojego brata. I jest wiele osób chcących mu w tym przeszkodzić. Jednym z nielicznych, który staje po jego stronie, jest jego teść – prawnik. Bardzo dobrze skroił tę postać autor. Kwestie wypowiedziane przez prawnika są krótkie, acz treściwe. Uśmiecham się pod nosem, czytając fragment, kiedy na komendzie rozlicza on policjantów. Tak właśnie wyobrażam sobie rozmowę dobrego papugi. Krótko i na temat. Brawo, Robercie.

Warto też wspomnieć, że jedną z domen Małeckiego jest poruszanie w powieściach ważnych społecznie tematów. Tym razem autor odniósł się do kwestii dorastania, a dokładnie do relacji nastolatek – rodzice. Problemy rodzinne głównego bohatera nie pozwalają mu w pełni zająć się sprawą zaginięcia brata. Warot musi ocenić, co jest ważniejsze: poświęcenie czasu dorastającemu synowi czy poszukiwanie Aleksa. A może jedno i drugie? Obydwa wątki zgrabnie się przeplatają, by na koniec wzajemnie się uzupełnić.

Nowa powieść Roberta Małeckiego wciąga do ostatniej litery. I pozostawia czytelnika z pytaniem: który bohater jest tytułowym, najsłabszym ogniwem? Wbrew pozorom odpowiedź nie jest jednoznaczna.

KATJA TOMCZYK


Robert Małecki, „Najsłabsze ogniwo”, Wydawnictwo IV Strona, bmw 2021.