CZUPIŁKA: Słowne pojedynki, psoty i proroctwa, czyli jak bawiono się na salonach w XIX wieku

Fot. Portret Adama Mickiewicza. Domena publiczna.

Dla niektórych bywalców XIX-wiecznych salonów była świadectwem kunsztu i niebywałego talentu poetyckiego. Inni wyśmiewali tego typu występy, nazywając je “szarlatanerią” i “prestidigitatorstwem”. Improwizacja – bo o niej mowa – zawojowała salony w całej Europie. Stała się jedną z najpopularniejszych rozrywek wyższych sfer, a także tematem wielu utworów (m.in. powieści H.Ch. Andersena “Improwizator” i opowiadania A. Puszkina “Egipskie noce”). W XIX w. wydawała się czymś nowym, świeżym, jednak rodowód tej rozrywki sięga czasów starożytnych i okresu renesansu.

Na początku były występy antycznych rapsodów, średniowiecznych histrionów i renesansowa commedia dell’arte – forma teatralna, w ramach której aktorzy, odgrywający określone wcześniej role, improwizowali ku uciesze publiczności. Podczas tego typu przedstawień, artyści wcielali się w postacie komiczne lub tragiczne, wykonywali sztuczki zręcznościowe i dostosowywali swoje monologi i dialogi do sytuacji oraz oczekiwań odbiorców. Commedia dell’arte uznawana jest przez badaczy za formę prekursorską względem XIX-wiecznej improwizacji, jednak w Polsce na popularność występów improwizatorów wpłynęło również zainteresowanie ówczesnych artystów kulturą ludową[1]. Obserwowali oni rozrywki chłopskie i wprowadzali ich elementy na salony. J.S. Bystroń w książce “Publiczność literacka” opisuje ciekawe zabawy ludowe nazywane “dniówkami”[2]. Biorące w nich udział osoby na poczekaniu tworzyły dowcipne przyśpiewki, które stanowiły swoisty dialog między uczestnikami rozgrywki. Salonowcy, zaintrygowani tego typu zabawami, stworzyli ich własne wersje. Jedna z zabaw została nazwana “Dominem Mickiewicza”, na cześć polskiego wieszcza, który podróżował po całej Europie i potrafił improwizować na dowolny temat nawet przez kilka godzin, często przy akompaniamencie instrumentu[3].

Adam Mickiewicz i Jadwiga Łuszczewska-Deotyma byli najsłynniejszymi polskimi improwizatorami, których występy budziły wielkie zainteresowanie, jak i skrajne emocje. Niektórzy sądzili, że tylko na pozór spontanicznie wymyślane wiersze, tak naprawdę były przygotowywane przez artystów wcześniej. Jednak byli i tacy, który uważali, że podczas improwizacji artysta staje się prorokiem lub medium. Zygmunt Krasiński, bywający w słynnym w całej Warszawie salonie Łuszczewskich, wypowiedział znamienne słowa: “To nie dziewczę mówi, to przez dziewczę mówi”[4]. Twórca “Nie-boskiej komedii” uważał (jak i wielu innych słuchających improwizacji), że w trakcie występu Deotymy przez kobietę przemawia siła wyższa. Pogląd, wedle którego artysta ma kontakt z Bogiem, wykorzystał później Mickiewicz. Autor “Dziadów”, który często podczas występów przepowiadał przyszłość Polski, obserwował epileptyków i w trakcie recytacji naśladował niektóre ich zachowania. Poeta chciał bowiem zrobić większe wrażenie na publiczności. Improwizacje Mickiewicza integrowały Polaków, którzy bardzo żywo reagowali na wypowiedzi wieszcza. Odbiorcy płakali ze wzruszenia, śmiali się z konceptów wymyślanych przez artystę, a niekiedy nawet mdleli. Wojciech Cybulski, który był świadkiem jednej z tego typu improwizacji, mówił o Mickiewiczu w następujący sposób: “Tyś wieszcz nad wieszczami! Tyś wieszcz z ramienia Boga! Wieszcz z »archanielskimi skrzydłami i głosem«, dzierżący w ręku miecz Archanioła. Tyś Polski, tyś naszym Archaniołem-Stróżem! Ty naród, jak nas w tej chwili uszczęśliwiasz!”[5].

Mickiewicz dodatkowo podsycał zainteresowanie swoimi improwizacjami i konsekwentnie budował wizerunek profety. W jednym ze spisanych przez słuchaczy fragmentów wypowiedzi poeta wprost mówił o tym, że w czasie występów ma kontakt z siłą wyższą: “Ja rymów nie dobieram, ja zgłosek nie składam […]/ W piersi tylko uderzę, wnet zdrój słów wytryśnie,/ A jeśli na tym prądzie iskra boża błyśnie,/ Nie wynik to rozumu ni płód marzenia:/ Od Boga ją przyjąłem na skrzydłach natchnienia;/ Nim widzę przyszłość, chwytam myśli, czuciem rządzę,/ Nim silny, grzechy nasze i przyszłość osądzę […]”[6].

Jednak nie wszystkie improwizacje Mickiewicza miały charakter profetyczny. Na początku, gdy artysta odkrył, a potem szlifował swój talent w gronie przyjaciół, wymyślał dowcipne wierszyki okolicznościowe. Do historii przeszedł jeden z pierwszych występów Mickiewicza, który miał miejsce w salonie znajomego w 1818 r. (podczas imienin poety). Fragmenty improwizacji brzmiały tak: “Słuchajcie! Adam zaczyna,/ Bo się dobrze napił wina,/ I coś Wam powie…/ Wiwat Towarzystwa zdrowie!/ Niech się mu tak szczęście uśmiecha/ I tak ciągle płynie,/ Jak, wąs umoczywszy w winie,/ Adam wychylił kielicha […]” i (pod koniec biesiady) “Luba drużyno, przyjaciele mili,/ Jak się wesoło tu bawię!/ Dalibóg nie żal, żeśmy się spili,/ Dzybamy jako żurawie”[7].

Artysta improwizował później na salonach m.in. w Rosji, a jego wiersze dotyczyły spraw bieżących, aktualnych (np. słynnej w owym czasie wyprawy arktycznej). Warto wspomnieć o tym, że odbiorcy często wymyślali nietypowe tematy dla poety, by sprawdzić jego kreatywność. Niekiedy zabawne i dowcipne występy artysty przemieniały się na oczach publiczności w doniosłe momenty. Przykładem może być jedna z improwizacji Mickiewicza, która miała miejsce w Odessie w 1825 r. Franciszek Kowalski, który był świadkiem występu wieszcza, opisuje sytuację, w której artysta układał wiersz na temat kolonizacji i niedoli niewolników, którzy często muszą funkcjonować w odmiennej kulturze, oddaleni od swojego rodzimego kraju. Jednym ze słuchaczy był grecki książę – właściciel niewolnika – “murzyna [niegdyś] szczęśliwego w swej ojczyźnie na wybrzeżach Afryki”[8]. Jak wynika z relacji Kowalskiego, wzruszony wypowiedzią Mickiewicza arystokrata darował wolność czarnoskóremu chłopcu. Można zatem powiedzieć, że improwizacje polskiego poety miały niekiedy charakter performatywny, co oznacza, że przekształcały one rzeczywistość i sposób myślenia słuchaczy.

Mickiewicz zazwyczaj improwizował sam, jednak zdarzały się sytuacje, w których dwóch poetów rywalizowało o palmę pierwszeństwa i uwagę publiczności. Do historii przeszła słynna improwizacja z 1840 r. w salonie Eustachego Januszkiewicza. Autor “Dziadów” stoczył pojedynek na słowa ze swoim największym konkurentem – Juliuszem Słowackim. Zwycięzcą tej rywalizacji okazał się Mickiewicz. Można sądzić, że po tym wydarzeniu twórca “Kordiana” czuł się nieco zawiedziony i rozgoryczony. Jednak należy podkreślić, iż Słowacki już wcześniej miał ambiwalentny stosunek do improwizacji. Autor “Beniowskiego” był świadkiem wielu tego typu występów i jeden z nich skomentował w następujący sposób: “[…] Smutno było patrzeć na poezję zniżoną do tego stopnia, że się nią ten biedak poeta za obiad wypłacał”[9]. Zarzuty wobec improwizatorów dotyczące tego, że pobierają oni gażę wysuwał również Puszkin we wcześniej wspomnianym utworze pt. “Egipskie noce”. Jednak dla zasobnych właścicieli salonów, chcących zapewnić swoim gościom niezwykłe doznania, opłacenie improwizatora nie stanowiło problemu.

Zainteresowanie tego typu występami całkowicie zaniknęło w latach 60. i 70. XIX w. Publiczność złożona z arystokratów i inteligentów zaczęła poszukiwać nowych form rozrywki i sposobów spędzania wolnego czasu[10]. W tym okresie popularność zyskały różnego rodzaju odczyty czy wykłady dotyczące aktualnych kwestii. Prorocze wizje wyzwolonej Polski nie wzbudzały już entuzjazmu publiczności i nie przystawały do popowstaniowej rzeczywistości. Występy Deotymy, która prowadziła już własny salon, coraz częściej spotykały się z krytyką. Improwizacje Mickiewicza, który dawniej cieszył się autorytetem i względami publiczności, również przestały zachwycać. Wieszcz zakończył swą błyskotliwą “karierę” improwizatora już w roku 1841 po występie na spotkaniu noworocznym u Eustachego Januszkiewicza. Poeta tego wieczoru miał otrzymać srebrny puchar za zasługi dla kultury narodowej. Mickiewicz zaczął spontanicznie układać wiersz, jednak spotkał się z niezrozumieniem i krytyką odbiorców, którzy mu przerwali[11]. Wieszcz w swojej korespondencji nie przyznał się do porażki, jednak znamienne jest to, że po tym wydarzeniu nie próbował już nigdy improwizować nawet dla zabawy.

Improwizacja bezpowrotnie odeszła do lamusa, jednak ponad 100 lat później pojawiły się kolejne formy oralne (takie jak m.in. slam poetycki i, związany z kulturą hip-hopową, freestyle), które pod wieloma względami przypominają występy XIX-wiecznych poetów. Pierwszy slam odbył się w 1985 r. w USA w klubie Green Mill[12]. Artyści układający wiersze rywalizowali ze sobą i byli oceniani przez publiczność. W Polsce slamy poetyckie spopularyzowały się na początku XXI w. Jednak forma ta cieszy się dużym zainteresowaniem nawet obecnie. Świadczy o tym fakt, że stale organizowane są wydarzenia o tej tematyce, takie jak Mistrzostwa Slamu Poetyckiego (odbywające się w Poznaniu). Freestyle, który definiowany jest jako: “gatunek twórczości słownej polegający na wypowiadaniu przez rapera […] wymyślanych na bieżąco rymowanych wersów, które podlegają hip-hopowej konwencji”[13], również od kilku dekad nie traci na popularności. Slamy poetyckie i bitwy freestyle’owców wzbudzają żywe emocje i zainteresowanie, jednak nawet najciekawsze występy tego typu nie oddziałują tak silnie, jak improwizacje Mickiewicza, który dla wielu ówczesnych był prawdziwym prorokiem wieszczącym świetlaną przyszłość Polski.

JUSTYNA CZUPIŁKA


PRZYPISY:

[1] Iwona Puchalska, “Improwizacja poetycka w kulturze polskiej XIX wieku na tle europejskim”, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2013, s. 36-40.

[2] Jan Stanisław Bystroń, “Publiczność literacka”, Wydawnictwo IFiS PAN, Warszawa 2006, s. 222.

[3] Mirosław Rościszewski, “Gry i zabawy towarzyskie. Wskazówki do przyjemnego i użytecznego spędzania czasu w domu i poza domem”, Wydawnictwo Wiedza Powszechna, Warszawa 1900, s. 33-38.

[4] Jadwiga Łuszczewska, “Pamiętnik Deotymy”, Skład główny w księgarni E. Wende i S-ka, Warszawa 1910, s. 40.

[5] Adam Mickiewicz, “Dzieła wszystkie – wiersze, uzupełnienia i materiały”, oprac. Cz. Zgorzelski, Wydawnictwo Ossolineum, Wrocław 1987, s. 107.

[6] Leszek Libera, “Mickiewicz; Słowacki”, Wydawnictwo Wyższa Szkoła Pedagogiczna im. Tadeusza Kotarbińskiego, Zielona Góra 2000, s. 125.

[7] Adam Mickiewicz, “Improwizacje dla przyjaciół”, [w:] tegoż, “Dzieła – wiersze” (tom I), Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1949, s. 301.

[8] Adam Mickiewicz, “Dzieła wszystkie – wiersze, uzupełnienia i materiały”, dz. cyt., s. 88-89.

[9] “Improwizacja”, [w:] Alina, Kowalczykowa, Józef Bachórz (red.), “Słownik literatury polskiej XIX wieku”, Wydawnictwo Ossolineum, Wrocław 2002, s. 363.

[10] Janina Kulczycka-Saloni, “Życie literackie Warszawy w latach 1864-1892”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1970, s. 256.

[11] Włodzimierz Kalicki, “25 grudnia. Pojedynek wieszczów na francuskich salonach”,  https://wyborcza.pl/duzyformat/ [dostęp z dnia: 20.10.2021].

[12] Paulina Potrykus-Woźniak, “Słownik nowych gatunków i zjawisk literackich”, Wydawnictwo Szkolne PWN, Warszawa 2010, s. 230-231.

[13] Katarzyna Jakel, “Freestyle”, [w:] “Od aforyzmu do zinu. Gatunki twórczości słownej”,  red. G. Godlewski, A. Karpowicz, A. Rakoczy, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2013, s. 143.