CZACHOR: Dlaczego nie czytamy?

Fot. Pixabay.com

A nie czytamy? Ja czytam, brat czyta, brata kolega i siostra mojej kuzynki też czytają, to skąd to larum? Myślę, że czytelnictwo jest na takim samym poziomie jak w XIX wieku, tyle że wówczas czytali ci, którzy znali alfabet, a bardzo dużo osób nie znało liter. Obecnie wszyscy znamy litery, ale (wierząc statystykom) mało osób czyta, bo…? Nie lubią.

To zupełnie naturalna rzecz, że nie wszyscy czytają. A czy ktoś bije na alarm, że zmniejsza się populacja wędkarzy albo fotografów-artystów? Nie? No, oczywiście, że nie! Nigdy nie było pospolitego ruszenia czytelniczego, bo to nienaturalna sprawa. Czytali nieliczni, bo nieliczni umieli czytać i byli na tyle wykształceni, żeby zrozumieć teksty wydane przed ich urodzeniem. Obecnie – w związku z tym, że wszyscy potrafią czytać – wydaje się społeczności, iż wszyscy powinni czytać książki. No, i problem. Bo umieją czytać, czytają nawet – ale nie książki. Co z tym fantem? Ano nic. Naprawdę słowo NIC nie zabija ani nie oznacza poddania się. Łatwo przyjmujemy do wiadomości, że ten czy tamten nie lubi muzyki, ale nie potrafimy machnąć ręką na człowieka, który nie lubi czytać. Przecież nie sposób nauczyć ślepego kolorów – odpuśćmy.

Czemu tak jest? W dziewiętnastowiecznej Francji tylko książka była zwolniona z przedwydawniczej cenzury, bo książkę uważano za bardziej przemyślaną i mniej efektywną w roli do zachęty do lekkomyślnego działania niż ulotki czy gazety. Książka w dawnych czasach była produktem ekskluzywnym, ten, kogo było na nią stać, odznaczał się nie tylko bogactwem, ale i inteligencją. Współcześnie wydaje się, że nikt już w książkę nie wierzy, że zastąpiły ją inne media.

Nie czytamy, bo oglądanie jest łatwiejsze. Przychodzimy po pracy, siadamy przed telewizorem i gapimy się w ekran. Każdy człowiek musi się kiedyś zresetować. Z drugiej strony książki na pewno są za drogie, a nie należą do artykułów najbardziej potrzebnych, jak szczoteczka do zębów czy nowe buty.

To jak z modlitwą. Jeżeli dziecko nie widzi rodzica modlącego się, nigdy samo modlić się nie nauczy. Nie czytacie – wasze dzieci też czytać nie będą.

AGNIESZKA CZACHOR