HEBEL: Marszałek Piłsudski w kulturze

Fot. Obraz Wojciecha Kossaka – “Józef Piłsudski na Kasztance”. Domena publiczna.

W tym roku obchodzimy kolejną rocznicę śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego (1867–1935) – bohatera narodowego, który jest jednym z architektów odrodzonego w 1918 roku państwa polskiego. To wielki mąż stanu, którego biografia jest doskonale znana przez większą część naszych rodaków. Lubimy jednak patrzeć na Piłsudskiego przez pryzmat otaczającej go legionowej legendy i widzimy pokaźnego mężczyznę z sumiastym wąsem – niczym z obrazów Grottgera i Gierymskiego – w maciejówce i w szarym, strzeleckim mundurze. Dla wielu z nas to ktoś, kto zaklął i przywołał wolność i niepodległość w kraju nad Wisłą.

W PRL-u, a więc w państwie satelickim względem Związku Radzieckiego, postać Piłsudskiego była opluwana i znieważana. Na lekcjach historii uczono wręcz o jego “faszystowskich rządach”. Nie dziwi to o tyle, że to komunistyczni posłowie, którzy przecież byli sowieckimi pachołkami, potrafili w sejmie okresu międzywojennego wznosić podobne okrzyki. Marszałek zaś w 1920 roku w bohaterski sposób powstrzymał pochód bolszewickiej armii przez Warszawę na Zachód. Jednoznacznie warto podkreślić, że w Polsce okresu międzywojennego nie mieliśmy dyktatury, przynajmniej w rozumieniu ustroju jaki panował w nazistowskiej III Rzeszy czy w Związku Radzieckim. Wielu historyków zgadza się z opinią, że Polska za czasów rządów Piłsudskiego była państwem autorytarnym z elementami demokracji. Po tragicznej śmierci prezydenta Narutowicza Piłsudski zresztą bardzo ubolewał nad tym, że Polakami nie da się rządzić inaczej niż batem.

Nie ukrywam, że Marszałek Piłsudski jest dla mnie postacią może już nie kultową, ale na pewno ważną. Gdy miałem 16 lat, sympatyzowałem z Konfederacją Polski Niepodległej (KPN), radykalnie niepodległościową partią polityczną Leszka Moczulskiego. Wiemy, że KPN w deklaracji ideowej nawiązywała do myśli obozu sanacyjnego. Zresztą czytałem wówczas wszystko, co zostało opublikowane i było poświęcone Piłsudskiemu. Do dzisiaj mam w swojej biblioteczce, m.in. biografię Marszałka autorstwa Wacława Jędrzejewicza (ze słowem wstępnym córki Józefa Piłsudskiego – Wandy). Nad moim łóżkiem zaś – pomiędzy portretem Marka Hłaski i Charlesa Bukowskiego – wisi szkic autorstwa francuskiego studenta ASP w Warszawie. Widać na nim Marszałka, jak z ręki dokarmia Kasztankę. To oczywiste, że jego postać jest i pozostanie synonimem niepodległości. Dlatego to w Polsce przez wiele lat po 1945 roku postać Piłsudskiego była wyautowana z przestrzeni historii i kultury. To był czas, kiedy otumaniano polskie społeczeństwo takimi serialami, jak np. “Stawka większa niż życie” (z sowieckim agentem J-23) czy “Czterej pancerni i pies” (z fałszywą wizją przyjaźni polsko-radzieckiej).

Po 1989 roku postaci Marszałka Piłsudskiego został przywrócony w obiegu publicznym należny jej szacunek. Piłsudski zaczął przenikać nawet do popkultury, np. dzisiaj nie ma problemu, żeby przez Internet kupić T-shirt z jego wizerunkiem. Jego postać była motywem kultury ludowej, czego przykładem może być tekst pieśni napisanej przez Kostka-Biernackiego: “Jedzie, jedzie na Kasztance(1),/ Siwy strzelca strój!/ bis/ Hej, hej, Komendancie (2), Miły wodzu mój!”. Wojciech Kossak utrwalił Józefa Piłsudskiego co najmniej na kilku olejnych obrazach, m.in. portretując go opartego o szablę czy na Kasztance. Zachował się też jego portret z szablą i berłem, bo jak gdzieś przeczytałem “królom był równy”. O Piłsudskim w dość podniosłym tonie pisał m.in. Jan Lechoń, Marian Hemar czy Julian Tuwim oraz wielu innych poetów. Juliusz Kaden-Bandrowski z kolei jest autorem “Piłsudczyków”, gdzie ze swobodą schultzowską opisuje pierwsze dwa lata Legionów – także Piłsudskiego, jak również życie codzienne… W jego powieści politycznej “Generał Barcz” tytułowy bohater jest utożsamiany z Marszałkiem Piłsudskim, co wynika chociażby ze sposobu działania, poglądów i pełnionych funkcji.

Warto wspomnieć, że w PRL-u w postać Marszałka w filmie “Zamach stanu” (1981) wcielił się jego reżyser – Ryszard Filipski. W filmie Jerzego Kawalerowicza “Śmierć prezydenta” (1977) Piłsudskiego jako ustępującego Naczelnika Państwa zagrał Jerzy Duszyński. Jednak jak trudno jest udźwignąć rolę Marszałka Piłsudskiego przekonał się zarówno Mirosław Baka w skądinąd dobrym serialu “1920. Wojna i miłość” (2011), jak i Daniel Olbrychski w nieudanym filmie Jerzego Hoffmana “1920 Bitwa Warszawska” (2011). Za najbardziej udany fabularny serial o życiu i działalności Piłsudskiego uznałbym ten zrealizowany przez Andrzeja Trzos-Rastawieckiego “Marszałek Piłsudski” (2001). Widzimy w nim Piłsudskiego od młodości do śmierci. Młodego Piłsudskiego zagrał Mariusz Bonaszewski, a Piłsudskiego dojrzałego i starszego – Zbigniew Zapasiewicz. Całość ma formę paradokumentalną – klamrą jest wywiad, jaki ze starszym Marszałkiem przeprowadza dziennikarz, podczas którego Piłsudski snuje wspomnienia. Co by nie mówić – Mariusz Bonaszewski świetnie zmierzył się z rolą Marszałka Piłsudskiego w Teatrze TVP w spektaklu “Marszałek” w reż. Krzysztofa Langa. Ten dramat Wojciecha Tomczyka opowiada o pomyśle „wojny prewencyjnej”, czyli o planowanej przez Piłsudskiego interwencji zbrojnej w nazistowskich Niemczech, gdy państwo Hitlera można było pokonać, bowiem jeszcze nie zdążyło odbudować militarnej potęgi.

Na zupełnie oddzielny artykuł zasługuje osoba Janusza Zakrzeńskiego, znakomitego aktora, który zginął tragicznie w katastrofie smoleńskiej (2010), a zasłynął w ostatnich latach życia wcielaniem się w postać Piłsudskiego w różnych inscenizacjach i z okazji uroczystości rocznicowych, jak choćby obchodów Święta Niepodległości. Zakrzeński zagrał również w filmie Bohdana Poręby “Polonia Restituta” (1981), czyli w pełnej rozmachu opowieści o odzyskiwaniu przez Polskę niepodległości w latach 1914–1918. Jakby w kontrze pozwolę sobie dodać, że nie rzucił mnie na kolana serial telewizyjny “Młody Piłsudski” (2018, 2019-2020) w reż. Jarosława Marszewskiego, a więc sensacyjno-przygodowa produkcja kostiumowa opowiadająca o najmłodszych latach życia i patriotycznej działalności Marszałka Józefa Piłsudskiego. Z kolei czegoś mi zabrakło w “Piłsudskim” (2019) z Borysem Szycem w głównej roli i w reż. Michała Rosy. Czekam, aż któryś z naszych reżyserów odważy się zrealizować opowieść o “akcji pod Bezdanami” w stylu “Wrogów publicznych” z Johnnym Deppem.

Dzisiaj możemy mówić, że mamy istny wysyp literatury o Piłsudskim. Twierdzę, że najważniejszą książką poświęconą Marszałkowi jest pozycja Bohdana Urbankowskiego “Józef Piłsudski. Marzyciel i strateg”. To opasła księga, ale napisana przez znawcę tematu i miłośnika Marszałka Józefa Piłsudskiego. Na opluwaczy Marszałka, w stylu Macieja Giertycha czy Rafała A. Ziemkiewicza, nawet nie warto zwracać uwagi, bowiem historia o nich zapomni. Każdemu za to polecam odwiedzić Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku, gdzie mieszkał i pracował przez ładnych kilka lat. W Warszawie można wybrać się do Belwederu, gdzie Piłsudski urzędował m.in. jako Naczelnik Państwa i gdzie zmarł. Warto też zobaczyć jego pomnik na Placu Piłsudskiego czy przy Belwederze.

JAROSŁAW HEBEL