ZENDEROWSKI: O Zadupiu

Fot. Pixabay.com

Offroad, po polsku Zadupie. Cała Europa Środkowo-Wschodnia jest ex definitione zadupiem Europy właściwej z jednej strony i przeddupiem dla tych braci i sióstr Arabów, Mongołów i Turków osmańskich, którzy ongiś próbowali przebić się przez to nieszczęśliwe terytorium, które ostatecznie zatrzymywało wszelkie najazdy ze wschodu.

Napisano już wiele na temat postkolonialnego czy neokolonialnego dyskursu dotyczącego „młodszej Europy”. Nie ma sensu go tutaj streszczać. Zadupie, choć nosi nazwę nieco obraźliwą i sugerującą, delikatnie mówiąc, peryferyjne położenie, cechuje swoista umiejętność odnajdywania cywilizacyjnej równowagi. Po jednej i po drugiej stronie wydarzają się wielkie rewolucje, przewroty, nieodwracalne przemiany, a na Zadupiu trwa ustrój demokratyczno-autorytarno-zadupiaszczy lub zadupiarski (tak jak państwo prawne i państwo prawa). Ustrój ten charakteryzuje przede wszystkim tymczasowość, która trwa tu już od ponad dziesięciu wieków, i zakorzenione genetycznie w kości ogonowej przekonanie, że wszystko co było, ostatecznie minęło.

Zadupianie i Zadupianki są dumnymi mieszkańcami Zadupia. Żyją z pracy rąk własnych, a jak tylko udaje się oszukiwać, to najlepiej z cudzych. Niestraszna im ciężka praca, często niedająca żadnych wymiernych efektów. Przynosi ona pożądane owoce, ale tylko wówczas gdy Zadupianie zasmakują życia w Wiedniu (to takie duże miasto na peryferiach Zadupia, tyle że od strony Zachodu). Tam nagle odkrywają, że uczciwość i rzetelna praca może dostarczać korzyści, a nie tylko stawać się powodem do wyśmiania i bycia frajerem.

Ulubiony styl życia Zadupian to grzebanie w śmietnikach (historii) i pucowanie swoich niemieckich samochodów, żeby się świeciły jak psu jajca w lipcowe popołudnie. Wszystkie one oczywiście sprowadzone z Europy – na takie sposoby i wariacje, że normalnemu człowiekowi nie wytłumaczysz. Poza tym Zadupianie dużo palą i dużo piją. Mocny tytoń bez filtra + mocna kawa + mocny alkohol wyznaczają ramy koalicji wiecznego życia do 60 roku, licząc od momentu spłodzenia.

Na Zadupiu dużo się myśli, przemyśliwa. I to jest niestety najczęstsza przyczyna przedwczesnych zgonów. Nie alkohol, nie mocna kawa pita 20 razy dziennie, nie rak czy tarczyca, ale to przeklęte myślenie. Człowiek zaczyna się zastanawiać, mierzyć, liczyć, rozumieć rzeczywistą kondycję Zadupia, i serce nie wytrzymuje. Na szczęście pogrzeby są huczne i stają się okazją do spotkania licznych niemyślących, którzy jedynie utwierdzają się w przekonaniu, że myślenie zabija.

Zadupie brzmi dumnie i ma przed sobą przyszłość, rzekł jeden prominentny polityk i ludzie go oklaskiwali, choć jednocześnie nienawidzili. Taka jest bowiem logika Zadupia, cenimy ubogich śmieciarzy, bo są z definicji uczciwi, a nienawidzimy tych samych śmieciarzy wyniesionych na szczyty władzy, bo stają się z definicji oszustami. Resentyment rządzi tym pseudokontynentem od zarania po wsze czasy.

Za co kocham Zadupie? Za to, że na każdej bez wyjątku rujnującej się od momentu powstania stacji kolejowej, gdy siądę na ławce lub murku, nie minie jedno piwo, a znajduje się kompan do rozmowy. I zawsze, ale to zawsze oznacza ona jedno wielkie narzekanie, ględzenie o niczym i powtarzanie, że dobrze to już było i że wszyscy jesteśmy na jakiejś gigantycznej równi pochyłej. Owszem, znajdują się wyjątki, ale takie odwożone są do szpitala psychiatrycznego.

RADOSŁAW ZENDEROWSKI