Czas na poezję: KRZYSZTOF JANISZEWSKI

Fot. Z archiwum Autora. Na zdjęciu Krzysztof Janiszewski.

Struktura kurzu

W ostrych prześwitach światła
Na tle białej firany
Lekko wirujący kurz
Spada muśnięciem impresji

Tańczy na falach powietrza
Kołysze się i buja w rytmie natury
Widoczny przez moment
Przez milisekundę

Tworzy kompozycję kosmosu
Wije się w reflektorze słońca
Chcę go dotknąć lecz umyka przed
Ciężką i ogorzałą dłonią

Jak delikatnie lśni kokietuje
Śnieżnobiałe siostry zazdroszczą
Lekkości i leniwej grawitacji
Dyskretnie spada na puszysty dywan

Jak bardzo chciałbym zostać
Ułamkiem kurzu spadającym
W lśnieniu światła

Może ktoś przez chwilę
Mógłby wreszcie ujrzeć krystaliczną
Strukturę mojej duszy

 

Uczciwość XXI w.

Jak być uczciwym
Gdy wszyscy zakrzywiają prawdę
Łamią kołem kręgosłup moralności
I stawiają pod ścianą zakłamania

Naiwność jest niewdzięczna
A zaufanie to nieślubne dziecko dobroci
Nie ufaj – kontroluj – krytykuj
Trzy słowa wypisane na twarzach

Nie potrafię przejść ulicą obojętności
Nie widzę krzywd pasących się na łąkach manipulacji
W powietrzu czuję zapach
zatęchłych kłamstw

W XXI wieku
Uczciwość nie ma czym oddychać
Dusi się

 

Otwarty pokój

Pokój zostawiłem otwarty
Wpadł do niego wiatr
Osuszył szczęściem ściany
I wymiótł pajęczyny złości

Wejdźcie dobrzy ludzie
Zostawcie kwiaty melancholii
I usiądźcie przy stole przyjaźni
Zaparzę wam herbatę z miłorzębu

Zostawiłem otwarty pokój
Późną nocą wtargnął złodziej
I wykradł spokój i nadzieję
Zostawiając lęk i obawy

Sięgnąłem po zardzewiały klucz
Zatrzasnąłem drzwi i przekręciłem zamek

W pustej przestrzeni zimnych ścian
Siedzę samotnie czekając na śmierć

 

Rozmowa z fortepianem

Przegadałem z fortepianem całą noc
Siedzieliśmy pijąc whisky
Opowiadał czyje palce go muskały
A kto bębnił paluchami

Z fortepianem noc całą przegadałem
Wspominałem o dotyku
Kto po szyi mocno trącił
Gdzie bolało sine ciało

Piękna pani paznokciami
Zadrapała biały klawisz
Pod koniuszkiem wyczuwała
Pożądanie grane w dur

Perfumy zmysłów zostawiła
Na gorącej klawiaturze
Coda pięknie nam wybrzmiała
Po upojnej uwerturze

Szklanka whisky w upojeniu
Moja mina minorowa
Czarno-białe wystukały
Kto mi życie zd-emoll-ował