HEBEL: Beckett wciąż na czasie

Fot. Marta Ankiersztejn. Na zdjęciu Mariusz Benoit i Jerzy Radziwiłowicz w spektaklu „Czekając na Godota”.

W końcu udało mi się obejrzeć w Teatrze Narodowym w Warszawie sztukę Samuela Becketta „Czekając na Godota” w reż. Piotra Cieplaka. Szedłem na to przedstawienie bardzo podekscytowany, chcąc zobaczyć w sztuce uwielbianego przeze mnie Becketta wielkich aktorów, jak Mariusz Benoit czy Jerzy Radziwiłowicz. Szczerze muszę przyznać, że spektakl wciągnął mnie z narkotyczną siłą od pierwszej do ostatniej sekundy. Ciężki gatunkowo przekaz natury egzystencjalnej nie powinien nikogo zrażać do zagranego po arcymistrzowsku spektaklu.

Warto dodać, że światowa prapremiera „Czekając na Godota” w reż. Rogera Blina miała miejsce 5 stycznia 1953 roku w Théâtre de Babylone w Paryżu. Polska prapremiera odbyła się w warszawskim Teatrze Współczesnym w 1957 roku. W rolach głównych wystąpili: Tadeusz Fijewski (Estragon) i Józef Kondrat (Vladimir), a przedstawienie wyreżyserował Jerzy Kreczmar. Na stronie Teatru Współczesnego można obejrzeć fotosy z tego wydarzenia, które zapisało się jako piąta prapremiera na świecie i pierwsza w kraju bloku wschodniego, o czym można przeczytać na stronie Teatru Współczesnego w artykułach prasowych z tamtych lat opublikowanych w „Przekroju”, „Kulisach” czy „Przeglądzie Kulturalnym”.   

Spektakl „Czekając na Godota” w reż. Piotra Cieplaka wystawiany w Teatrze Narodowym w Warszawie na Scenie Studio miał premierę 9 grudnia 2023 roku. Trudno jest dostać bilety, chociaż warto próbować, żeby zobaczyć wielkich aktorów w klasycznym dziele Becketta, które nic nie straciło na aktualności.

O czym jest sztuka Samuela Becketta? Dwóch głównych bohaterów – Estragon (Mariusz Benoit) i Vladimir (Jerzy Radziwiłowicz) spędza czas na czekaniu na Godota, który nigdy się nie zjawia. Nie wiedzą, kim jest Godot ani czego od nich chce, ale pielęgnują w sobie nadzieję, że w końcu się z nim spotkają. W międzyczasie próbują wypełnić czas, wykonując codzienne czynności, rozmawiając i oddając się rozmyślaniom, aby pozbyć się nudy i pustki, która ich ogarnia. 

W trakcie oczekiwania przez nich na tajemniczego „pana Godota”, pojawiają się inne postacie: Pozzo (Cezary Kosiński), brutalny narcyz, a także jego milczący niewolnik Lucky (Bartłomiej Bobrowski). Ich wzajemna relacja dodaje dramatyzmu i stawia pytania o sens władzy i granice podległości. 

Estragon i Vladimir to bezdomni włóczędzy, którzy jedynej szansy upatrują w nadejściu Godota. Nastroje bohaterów stają się coraz gorsze w trakcie sztuki, chociaż próba samobójstwa kończy się błazenadą. Ostatnia kwestia dobitnie wyraża całą niemoc i tragedię bohaterów, którzy chcą iść, chociaż nie ruszają się z miejsca.

Gdy oglądałem ten spektakl, mimochodem naszła mnie nieco dołująca refleksja, że w trakcie naszego życia na ziemi na ogół na coś czekamy lub dokądś zmierzamy. Nie zawsze wiemy, na co i dokąd, co tylko dodaje dramatyzmu ludzkiej egzystencji. Przedstawienie ogląda się świetnie dzięki znakomitej grze wielkich aktorów, którzy jako zespół zagrali na poziomie artystycznego majstersztyku, chociaż odrębnie żaden z nich nie stworzył indywidualnej wielkiej kreacji.

Skromna scenografia doskonale wpisuje się w skrajnie pesymistyczny przekaz tego spektaklu. Na scenie widzimy jedynie kamień, na którym bohaterowie czasami  przysiadają, a w oddali z kolei nie da się nie zauważyć stojącego drzewa. W zależności od pory pojawia się za nim księżyc. Doskonała reżyseria świateł uwypukla ważne kwestie egzystencjalne, które są podnoszone w tym spektaklu ujęte w pytaniu: Jak należy żyć? Daje się spostrzec, że nie ma muzyki, gdyż mogłaby tylko zagłuszać rozważania bohaterów na temat ludzkiego życia na tym świecie. Spektakl został już uhonorowany nagrodami za reżyserię, jak również Mariusz Benoit otrzymał nagrodę dla najlepszego aktora w sezonie 2023/2024 za rolę Estragona.

Wszyscy wiemy, że powiedzenie „czekając na godota” (na coś, co nigdy nie nastąpi) weszło do języka potocznego. W kulturze odniesienie do tytułowego bohatera sztuki można znaleźć np. w utworze Sławomira Mrożka „Ucieczka na południe”, gdzie w rodzinnym miasteczku bohaterów powieści pojawiają się plakaty zapraszające mieszkańców na niezwykły pokaz i oznajmujące, że „Godot przyjechał!”.

Dość ogólnie można powiedzieć, że sztuka Becketta opowiada o kondycji ludzkiej, absurdzie egzystencji i poszukiwaniu nadziei w beznadziei. Ukazuje poczucie zagubienia, niepewności i wyobcowania człowieka w świecie, który wydaje się pozbawiony sensu. Widzimy, jak następuje proces wewnętrznej degradacji człowieka, co wraz z obumieraniem świata stanowi jego metaforyczny obraz i pesymistycznego losu człowieka.

JAROSŁAW HEBEL


Teatr Narodowy w Warszawie (Scena Studio) – Samuel Beckett, „Czekając na Godota” (przekł. Antoni Libera). Reżyseria – Piotr Cieplak. Scenografia i kostiumy: Andrzej Witkowski. Reżyseria śiatła: Piotr Cieplak, Andrzej Witkowski. Występują: Mariusz Benoit (Estragon), Jerzy Radziwiłowicz (Vladimir), Cezary Kosiński (Pozzo), Bartłomiej Bobrowski (Lucky), Franciszek Krupowicz (chłopiec).
Spektakl trwa: 140 min. (w tym jedna przerwa).