HEBEL: Przez zabawę ku refleksji

Fot. Jarosław Niemczak. Na zdjęciu Borys Szyc i Katarzyna Dąbrowska w spektaklu „Handlarze gumek”.

Z wielkim zainteresowaniem obejrzałem „Handlarzy gumek” w reżyserii Adama Sajnuka w Teatrze 6.piętro. Nie wszyscy jednak mogą zobaczyć to przedstawienie, gdyż z uwagi na zawartą w nim erotykę jest ono przeznaczone wyłącznie dla widzów pełnoletnich. W kilku słowach mógłbym powiedzieć, że ogląda się je z wielką przyjemnością. „Handlarze gumek” to spektakl zabawny, chociaż nie zawsze wesoły, ale jednocześnie skłaniający widzów do głębszych refleksji. Poruszone w nim tematy: samotności, miłości i ludzkiej tęsknoty za bliskością zostały zasygnalizowane w sposób zabawny i zarazem tragiczny. Nie brakuje w nim akcentów przez niektórych uznawanych za kontrowersyjne, jak i – co najważniejsze –  daje się zauważyć znakomita gra aktorska. Bardzo spodobała mi się warstwa muzyczna z żywymi songami a`la Brecht oraz ujęła mnie bogata scenografia, która potęguje pozytywny odbiór spektaklu.

To tragikomedia, w której widzimy samotnych czterdziestoletnich bohaterów, usiłujących w sposób rozpaczliwy zmienić swoje w pewnym sensie przegrane życie. W tej trzyoosobowej sztuce jedną z postaci gra Borys Szyc, który wciela się w Johanana Cingerbaja. Katarzyna Dąbrowska gra Belę Berlo, a Grzegorza Małeckiego możemy oglądać jako Szmuela Sprola. Co ciekawe, nie ma w tym spektaklu roli wybijającej się ponad inne – wszystkie trzy są główne i równoznaczne – no i przede wszystkim znakomicie zagrane.  

Poprzez bohaterkę graną przez Katarzynę Dąbrowską doskonale widzimy tragizm niespełnienia życiowego czterdziestoletniej, samotnej kobiety, której również nie wiedzie się w małym, prywatnym biznesie. Bohater grany z kolei przez Grzegorza Małeckiego dziedziczy po ojcu bardzo kłopotliwy (czy i wstydliwy?) spadek, który rozpaczliwie stara się spieniężyć. Nie udaje mu się sprzedać dwóch walizek prezerwatyw, co powoduje coraz większy żal do losu. Jest to postać świetnie skontrastowana do bohatera granego przez Borysa Szyca. Nikt nie może zaprzeczyć, że Johanan Cingerbaj w „Handlarzach gumek” to fenomenalna rola tego aktora. Można by powiedzieć, że Borys Szyc w tym spektaklu jest pierwszym wśród równych. Reżyser dał mu szansę pokazania na scenie jego umiejętności, a Szyc w stu procentach to wykorzystał. Absolutnie zachwycił publiczność, która po spektaklu owacjami na stojąco doceniła jego wielki aktorski kunszt.

Katarzynę Dąbrowską pochwaliłbym za znakomity wokal, w którym jestem zakochany, od kiedy usłyszałem w jej wykonaniu „Zagraj, Antoś, tango” w spektaklu „Warszawa” w reż. Andrzeja Strzeleckiego w Teatrze TVP. W przedstawieniu wyreżyserowanym przez Sajnuka rewelacyjnie wykonała utwór „Życie zaczyna się po sześćdziesiątce”, którego mógłbym słuchać z nieustającym rozsmakowaniem. Aktorka gra bohaterkę nieszczęśliwą i jednocześnie wyrachowaną, która z uwagi na chciwość nie jest w stanie stworzyć trwałego związku. Dąbrowska zburzyła w mojej wyobraźni swój wizerunek Elisy Anetto, którą zagrała w jednym z warszawskich teatrów, ale jednocześnie pokazała szeroki wachlarz aktorskich umiejętności, za co należą się jej ogromne brawa.

Wielkim odkryciem jest dla mnie Grzegorz Małecki jako aktor, na którego do tej pory niespecjalnie zwracałem uwagę. W „Handlarzach gumek” wcielił się w postać zarówno tragiczną, jak i komiczną. Widzimy, jak w sposób wręcz fenomenalny bohater grany przez Małeckiego ożywia się wyłącznie w sytuacjach, w których wydaje mu się, że ma szansę na sprzedaż odziedziczonej zawartości dwóch walizek.

Krótko mówiąc – „Handlarze gumek” to wielki spektakl, w którym możemy podziwiać arcymistrzowską grę znakomitych aktorów. Chociaż to przedstawienie nie jest krótkie, mogę zapewnić, że warto je obejrzeć ze względu na wspaniałe role tej trójki: Katarzyny Dąbrowskiej, Grzegorza Małeckiego, no i Borysa Szyca! W tym spektaklu szalenie istotna jest muzyka, którą na żywo jako jej autor wykonuje Michał Lamża wraz ze swoim zespołem. My zaś widzimy naszych bohaterów, którzy powodowani egoizmem śnią o bogactwie, sławie i dobrym seksie. Czynią to w bardzo klimatycznej scenografii, m.in. świateł nocnego miasta i rozgwieżdżonego nieba.

To był dobry czas, który spędziłem w Teatrze 6.piętro. Spektakl wyreżyserowany przez Adama Sajnuka prezentuje wspaniałe oblicze teatru. Takiego, w którym można się doskonale bawić, a jednocześnie po opuszczeniu teatralnych murów nachodzą widzów refleksje natury egzystencjalnej. Nikt jednak do tej pory nie udzielił odpowiedzi na pytanie: Jak należy żyć, żeby u kresu życia go nie żałować? W tym tkwi piękno, że nie ma jednej słusznej odpowiedzi. Dodatkowo spektakl dobitnie uzmysławia, że w nasze życie jest wpisane przemijanie. Co dzisiaj znajduje się w zasięgu naszej ręki, jutro może mieć już charakter tęsknoty lub marzenia. Taki teatr kocham, który skłania do głębokich refleksji, gdyż uwielbiam wnikanie w egzystencjalną głębię ludzkiej duszy.

JAROSŁAW HEBEL


Teatr 6.piętro w Warszawie (PKiN) –  Hanoch Levin, „Handlarze gumek” (przekł. Agnieszka Olek). Reżyseria – Adam Sajnuk. Scenografia – Katarzyna Adamczyk. Muzyka – Michał Lamża. Choreografia – Jarosław Staniek. Występują: Katarzyna Dąbrowska, Borys Szyc, Grzegorz Małecki.
Spektakl trwa: 150 min. (w tym jedna przerwa).