HEBEL: Jak znaleźć samego siebie?

Wybrałem się na zaproszenie Teatru 6.piętro na spektakl „Edukując Ritę”, żeby po wielu latach zobaczyć na teatralnej scenie Mirosława Bakę, a także móc ocenić na żywo Marię Dębską, która zapadła mi w pamięć po obejrzeniu filmu „Bo we mnie jest seks”. Jako Kalina Jędrusik była świetna, ale w spektaklu wyreżyserowanym przez Eugeniusza Korina raczej pozostaje w cieniu powalającej na kolana gry Mirosława Baki.
Ten spektakl skłania do refleksji nad życiem, sensem istnienia i szukaniem samego siebie na tym świecie. Widzimy młodą dziewczynę – Ritę (Maria Dębska), która przychodzi na lekcje dokształceniowe do Franka (Mirosław Baka), cenionego profesora literatury. Na co dzień pracuje jako fryzjerka, jest nieco nieokrzesana, nawet potrafi zakląć, kiedy coś wyprowadzi ją z równowagi. Bawi tym publiczność zgromadzoną na widowni. Baka jako wykładowca na uniwersytecie stara się przekazać jej wiedzę z zakresu literatury, analizy poezji czy sposobu uprawiania krytyki literackiej. Uczy ją pisania i dobierania argumentacji w taki sposób, żeby jej teksty miały wartość obiektywną, a więc naukową, a przy tym były pozbawione subiektywnego sentymentalizmu.
Profesor literatury i jednocześnie – o czym później się dowiadujemy – niespełniony poeta, w którego wcielił się Mirosław Baka, jest uzależniony od alkoholu. Pomiędzy książkami w swoim domu ma pochowane butelki z alkoholem, po który sięga z wielką przyjemnością. Nawet zdarzyło się, że dwa razy spadł z katedry w czasie wykładu dla swoich studentów. Pije również w obecności Rity, której opowiada o zawiłościach literatury. Nie zawsze jednak w czasie spotkania edukacyjnego oboje ściśle trzymają się tematyki stricte literackiej. Bywa, że z każdym kolejnym spotkaniem coraz bardziej wchodzą z butami i za przyzwoleniem drugiej strony w życie prywatne.
W trakcie spektaklu widzimy, że spotkanie, do jakiego doszło pomiędzy Ritą a Frankiem, odciska się na ich życiu. Zewnętrznie (pod względem ubioru), jak i wewnętrznie (odnośnie sposobu bycia) zmienia ją raczej nie do poznania. Widać, że staje się bardziej subtelna, stonowana, pochłonięta dyskusjami na tematy literackie, jak i bywaniem w muzeach czy teatrach. On zaś, niby emocjonalnie niewzruszony, zatracił się bez reszty w młodej dziewczynie. Widać, że boli go, iż przekazał jej całą posiadaną przez siebie wiedzę z zakresu literatury, gdyż nieuchronnie ich spotkania dobiegły końca.
Przedstawienie ogląda się dość przyjemnie – zostało ono zrobione dość równo, gładko – zarówno w warstwie literackiej, muzycznej czy scenograficznej. Jest w nim miejsce na śmiech, wzruszenie, jak i głęboką refleksję. Bardzo chciałbym móc bywać znacznie częściej w takim teatrze, który trzyma poziom. Chociaż nie należę do entuzjastów scenografii audiowizualnej, to w oglądanym spektaklu ma ona charakter uzupełniającego przerywnika pomiędzy kolejnymi scenami, kiedy aktorzy muszą lekko przemeblować scenę. Sam spektakl jest znakomity – przede wszystkim na wielkie brawa zasługuje Mirosław Baka, którego kolejny raz zobaczyłem na teatralnej scenie po dokładnie trzydziestu latach (sic!). To aktor z ogromnymi możliwościami i na scenie prezentuje się równie wspaniale, jak w filmie. Maria Dębska dotrzymuje mu kroku, co szczególnie widać, kiedy grana przez nią postać ulega zewnętrznej i wewnętrznej przemianie. Dębska potrafiła w wyśmienity sposób to pokazać, za co uwielbiam graną przez nią Ritę. Nie problem bowiem stoczyć się w dół, ale wiele wysiłku trzeba włożyć, żeby wspiąć się po drabinie społecznej.
Wniosek, jaki nasuwa się po obejrzeniu tego spektaklu, być może jest nieco banalny: nic, co nas w życiu spotyka, nie pozostaje obojętne dla naszego dalszego życia. Nie da się go dokładnie tak przeżyć, jak byśmy chcieli to w chłodny sposób sobie wykalkulować. Paradoksalnie wszystko, co nas spotyka, ma w nim sens i pośredni wpływ na usytuowanie nas na naszej drodze od narodzin aż do śmierci.
Polecam „Edukując Ritę” każdemu, kto uwielbia dobry teatr, chciałby się wieczorem rozerwać, ale jednocześnie zamyślić na temat, jak żyć, żeby na tym świecie móc znaleźć samego siebie. Ten spektakl mieści się w moim sercu obok tak znakomitych przedstawień, jak „Gdybym cię nie poznał” w reż. Jarosława Tumidajskiego, „Lekcje tańca” w reż. Michała Staszczaka i „Słoneczna linia” w reż. Iwana Wyrypajewa. Warto wybrać się do Teatru 6.piętro i obejrzeć to przedstawienie, które nikogo nie pozostawia obojętnym. Chociaż widzowie chwilami są rozbawieni, to równocześnie każdy z nich może poczuć jak z każdą odegraną przez aktorów sceną coraz bardziej spowijają go emocje.
JAROSŁAW HEBEL
Teatr 6.piętro w Warszawie – Willy Russell, „Edukując Ritę” (przekł. Małgorzata Semil). Reżyseria – Eugeniusz Korin. Scenografia – Justyna Elminowska. Występują: Maria Dębska i Mirosław Baka.
Spektakl trwa: 140 min. (w tym jedna przerwa).






