Czas na poezję: MARIOLA KANTOR

Fot. Antoni Wójcik. Na zdjęciu Mariola Kantor.

Z marzeniami w tylnej kieszeni 
 
wędrówka przez strome zbocza 
okraszana raz laurami
innym razem na krawędzi
popękanymi więzami 
 
schodami w górę i w dół 
z marzeniami w tylnej kieszeni
 
klepsydra przesypuje piasek
coraz mniej czasu 
aby pochłonąć wszystkie słowa 
zakosztować nowych doznań 
nazwać odczucia 
których nie chcemy zgubić 
 
rzeka z marzeniami 
wysycha z dnia na dzień 
nie porywamy się 
z motyką na słońce
 
zostaje tylko być 

 

Zimna herbata na nocnym stoliku 
 
o wschodzie słońca 
słychać ciszę 
 
zimna herbata
na nocnym stoliku 
 
wymieniamy się 
oddechami 
mimowolnym dotykiem
 
spod jeszcze zamkniętych powiek
wymykają się sny
 
chodzimy na palcach
by nie obudzić dnia
 
myśli błyszczą
szkiełkami kalejdoskopu
 
po pokoju pełza 
ciepła słoneczna plama 
 
na świerku drozd 
rozpoczyna 
poranny koncert
 
i kawa pachnie pomarańczą  

 

W tańczącym świetle popołudnia
 
w moim domu nie ma luster
wieczorny śpiew słowika
oznajmia zachód słońca
wśród różowych lilii
przechadza się sierpień
czasem deszczem płacze
i wzdycha
 
różowe hortensje goszczą się
przy ogrodowym  stole
kokietują jak modelki na wybiegu
 
w sadzie dzięcioł czarny
wydziobuje nasiona
czerwona czapeczka
migocze między gałęziami
 
w moim domu nie ma luster
przeglądamy się w toni stawu
między pniami świerków
 
odkrywamy siebie wciąż na nowo
wśród rogalińskich dębów
w tańczącym świetle popołudnia

 

Poemat o czasie zastygłym 
 
kiedy zastyga czas
zasklepia w skorupie ślimaka 
chwile rozbłysłe iluminacją
 
wchłaniasz je 
zatrzymujesz w zwojach neuronów 
zagnieżdżają się jak ptaki w gniazdach 
wyściełają puchem łabędzim 
ulotne niczym podmuch 
wiosennego wiatru
 
układasz je delikatnie 
żeby nie uleciały
chcesz 
delektować się momentem 
stąpać po miękkich 
poduszkach mchu 
 
zaczekaj
otwórz swoje wewnętrzne drzwi 
do siebie do prawdy 
do słów które wybrzmią 
sokratejskim sumieniem
w samym sercu starożytności