HEBEL: Wielki geniusz Dostojewskiego
Uwielbiam opowiadania i powieści Fiodora Dostojewskiego, jednego z najgenialniejszych pisarzy w dziejach świata. Dostojewski sam siebie nazywał marzycielem, fantastą i mistykiem. Znakomicie czytało mi się jego teksty, w których bliski mu Petersburg jest znacznie czymś więcej niż tylko tłem pełnym mrocznych zaułków i dziwacznych postaci, które odzwierciedlają wewnętrzny stan bohaterów.
Nie każdy wie, że „Petersburskie senne widziadła wierszem i prozą” to utwór o charakterze autobiograficznym i programowym, będący kluczem do zrozumienia autorskiej wizji Petersburga. Dostojewski opisuje miasto nie jako realną przestrzeń, lecz jako surrealistyczną senną wizję. Rozwija koncepcję Petersburga jako miejsca „fantastycznego”, które mogłoby zniknąć wraz z poranną mgłą. Centralnym punktem jest opis mistycznego przeżycia narratora na brzegach Newy. Doznaje tam iluminacji, poprzez którą dostrzega, że cały świat wokół niego (ludzie, budynki, urzędnicy) jest jedynie ulotnym snem, a prawdziwa rzeczywistość kryje się znacznie głębiej.
Najbardziej wciągnęło mnie opowiadanie „Bobek”, gdzie widzimy bohatera, który chciał się zabawić, a trafił na pogrzeb swojego dawnego kolegi, radcy kolegialnego. Już dawno nie był na cmentarzu. Dookoła odbywa się wiele pogrzebów i nasz bohater dość wnikliwie obserwuje biorących w nich udział. Dostrzega na twarzach żałobników sporo prawdziwego i udawanego bólu, jak i niemało wesołości. Wziął udział w przeniesieniu trumny z cerkwi do grobu, ale odpuścił sobie obecność na stypie. Po pogrzebie został za to na cmentarzu i zaczął rozmyślać, aż w końcu usłyszał dochodzące z grobów głosy.
Nie dowierzał temu, co usłyszał, że leżący w grobie generał-major Pierwojedow grał w preferansa z radcą dworu Lebieziatnikowem. Widzimy sklepikarza, urzędnika i Adwotię Ignatiewną, która często wchodzi ze współzmarłymi w utarczki słowne. Niektórym z niedawno zmarłych nie podoba się towarzystwo, jakie mają obok. Wielu z nich nie znała się za życia, ale teraz leżąc blisko siebie ochoczo zawierają znajomości. Jeden z nich zarzuca Adwotii Ignatiewnie, że uwiodła go jako czternastoletniego ucznia. Ktoś inny z kolei wygarnia baronowi, że zdefraudował kasę i przywłaszczone pieniądze przeznaczył na miłosne uciechy.
Jak to możliwe, żeby zmarli niedawno ludzie mogli ze sobą prowadzić ożywione dysputy? Dostojewski wyjaśnia to w swoim opowiadaniu: „Ciało tu jeszcze raz jakby ożywa, resztki życia koncentrują się, ale tylko w naszej świadomości. Nie potrafię dokładnie wytłumaczyć, ale to jest tak, jakby życie trwało nadal siłą bezwładności”. W taki stan dopiero co zmarli mieliby wpadać na dwa do trzech miesięcy, kiedy to zachowywaliby życie w świadomości. Są tacy, którzy nawołują innych nieboszczyków do całkowitego obnażenia się przed innymi z życia w „najbezwstydniejszej szczerości”.
Wydaje się, że autor jest zdegustowany niemoralnymi propozycjami nieżyjących, rozpustą wśród gnijących trupów w ostatnim przebłysku świadomości. Z tekstów Dostojewskiego przebija jednak wielka mądrość i na długo w mojej pamięci pozostaną dwa fragmenty: „Najmądrzejszy według mnie jest ten, kto choć raz na miesiąc sam siebie nazwie durniem – umiejętność dziś niespotykana”, a także – „Moim zdaniem nie dziwić się niczemu jest znacznie głupiej, niż dziwić się wszystkiemu”.
W innych opowiadaniach Dostojewski zachwyca się prostymi ludźmi, wywodzącymi się z rosyjskiego ludu i ukazuje swoją wrażliwość na krzywdę najmłodszych. Porusza temat nędzy wśród wykorzystywanych dzieci, które w wielkim mrozie, wałęsając się po Petersburgu żebrzą o choćby kilka kopiejek. Są potwornie wyziębione i mają czerwone ręce od mrozu. Dostrzega macierzyńskie ciepło i ludzkie dobro w chłopie pańszczyźnianym Mareuszu, który orząc pole, spojrzał na niego z wielką jaśniejącą miłością, jako na przelękniętego halucynacyjną wizją biegnącego wilka.
Nie może nie poruszyć opowiadanie „Stuletnia” o staruszce, która dokądś zmierzała, szła i co chwilę przysiadała, żeby odpocząć. Ktoś o tym opowiedział Dostojewskiemu, który kierując się wyobraźnią, napisał ciąg dalszy. Widzimy, jak stuczterolatka spotkała się z bliskimi i pośród nich umarła. Pisarz przedstawił ją jako prostego i dobrego człowieka, a o jej śmierci m.in. napisał: „Tak odchodzą miliony ludzi: żyją niepostrzeżenie i niepostrzeżenie umierają. Może tylko sam moment śmierci tych stuletnich starców i staruszek zawiera w sobie coś wzruszającego, spokojnego, coś jakby nawet ważkiego i kojącego: sto lat dziwne jakieś wrażenie robi do dziś na człowieku”.
Opowiadanie „Potulna” znane jest polskiemu czytelnikowi również (czy przede wszystkim?) pod tytułem „Łagodna”, które nieco ponad trzydzieści lat temu w udany sposób zostało zekranizowane przez Mariusza Trelińskiego. To losy młodej dziewczyny, która zostaje sprzedana przez wyrachowane ciotki petersburskiemu lichwiarzowi. Z tego tekstu głęboko w pamięci utkwił mi fragment: „[…] to, co najskrytsze, zostało w sercu tylko jednego człowieka!”. Nie wiem, czy nie jest to najlepszy tekst Dostojewskiego, który umiejętnie potrafił wniknąć w ludzką duszę.
W zadumę może wprawić opowiadanie „Sen śmiesznego człowieka”, w którym główny bohater, znajdując się w stanie rozpaczy, planuje samobójstwo. Przed jego dokonaniem zapada w sen, w którym trafia do idealnego świata, zamieszkanego przez niewinne istoty. Ten sen odmienia jego spojrzenie na świat: widzi utracony raj niewinności, który przez wprowadzenie grzechu egoizmu zostaje zniszczony. Prowadzi go to do głębokiego zrozumienia ludzkiej moralności i powrotu miłości do bliźniego, mimo poczucia własnej śmieszności.
Należy cieszyć się, że wydajemy Fiodora Dostojewskiego, którego książki po agresji Rosji na Ukrainę na szczęście nie trafiły na płonący stos czy do indeksu ksiąg zakazanych. Dostojewski jest współtwórcą kulturowego dziedzictwa naszego kontynentu i świata. Nie jest pisarzem rozweselającym, ale – co do czego nie mam wątpliwości – potrafiącym czytelnika skłonić do głębokiej refleksji. Szkoda, że twórczość żadnego ze współczesnych pisarzy już tak mnie nie porusza.
JAROSŁAW HEBEL
Fiodor Dostojewski „Opowieści fantastyczne” (przekł. Henryka Leśniewska, Marcin Leśniewski) Wydawnictwo MG, Warszawa 2025).






