Czas na poezję: DOROTA SZAWDZIANIEC

A ty przeciw sobie
Jeszcze przy tobie zasypiam
oczy mrużę i słucham
łopotu skrzydeł twoich myśli
jeszcze zanurzam się
w ocenie twoich oczu
i szukam swojego odbicia.
A ty daleko
gdzieś po drugiej stronie mostu
nie na mojej łące
zbierasz rumianki
jej uśmiechu
i buszujesz w zbożu złotych włosów.
Jeszcze w objęciach twoich ud
kołyszę się w rytm
wczorajszej melodii
i rozpaczliwie szukam cię
w mężczyźnie
który leży tuż obok.
Deszczowo
Niebo rozpacza
od wielu dni
sączy się z chmur
posoka krwi przeźroczystej
jakby mało było tej czerwonej
wsiąkającej gdzieś
na drugim końcu globu
w niedawno zdobytą ziemię.
Życie zwolniło
nie spieszno mu
do kolejnego dnia popielatego
ludzie przytłoczeni
ciężarem szarego nieba
snują się ulicami miasta
głodni słońca
jak narkomani złotego strzału.
Bez przerwy pada
zmienia się tylko
wielkości kropel deszczu
świat dookoła rozmięka
zieleń na drzewach straciła ostrość
a zmatowiałe bzy przestały pachnieć
tylko wróble zawsze tak samo szare
poćwierkują radośnie w krzakach
na przekór wszystkiemu.
Moje serce
Znalazłam na drodze
po której Bóg nie chodził
już od dawna
serce z kamienia
leżało wdeptane w ziemię
przez wiarę nadzieję
i miłość.
Szare
zimne
i ciężkie od nienawiści
nie patrzyło w oczy
i nie mówiło
jakby się bało
że nie uwierzę w jego historię.
Zabrałam je ze sobą
ściskając w ciepłej dłoni
i poniosłam
w głąb siebie
oswajając na nowo
niczym dzikie zwierzę
z życiem
które za mną
i przede mną.
List do ciebie
Wierzyłam że kiedyś
utulę
ukołyszę
zaśpiewam
nocą wstawać będę
gdy zapłaczesz.
Że pokażę ci
jak rosną drzewa
a gdy z pierwszym krokiem
poczujesz chłód zielonych traw
poprowadzę za rękę
przez życia łąk rozkołysany łan.
Że czekać będę
roztrzęsiona
patrząc w okno
od nocy czarne
gdy ty wzlatując
na nieopierzonych skrzydłach
smakować będziesz
świat zachłannie.
Że każdą łzę
którą mi przyniesiesz
pobity przez los
przygarnę
w słońcu nadziei wysuszę
i w radość zmienię
byś spróbował raz jeszcze
i jeszcze
i jeszcze.






