HEBEL: Czy doczekamy się „Pawilonu szóstego” Czechowa w teatrze?

Fot. Domena publiczna. Na zdjęciu Antoni Czechow – autor m.in. noweli „Pawilon szósty”.

To żadna tajemnica, że uwielbiam rosyjską literaturę klasyczną – Dostojewskiego, Gogola i Czechowa. Ubolewam, że nie tak często jak przed agresją Rosji na Ukrainę wystawia się w kraju nad Wisłą utwory tych wybitnych rosyjskich pisarzy. Dostojewskiego zresztą nie umie pokazywać się w teatrze i zawsze spektakl goszczący na afiszu kończy się wielką klapą. Znakomicie za to wystawia się teksty Gogola i Czechowa.

Nigdy nie widziałem na teatralnej scenie „Pawilonu szóstego” Antoniego Czechowa, który najbardziej znany jest z takich dramatów jak np. „Wiśniowy sad”, „Wujaszek Wania” czy „Trzy siostry”. „Pawilon szósty” z kolei to bodajże najwybitniejsza nowela tego rosyjskiego pisarza, który w sposób wręcz fenomenalny przenosi w niej czytelników do świata wariatów.

***

Widzimy, jak na szpitalnym dziedzińcu w oficynie mieści się oddział psychiatryczny. Jest on odcięty od reszty świata porosłymi wokół chwastami – ostami, pokrzywami i dzikimi konopiami. Stróż Nikita, zdymisjonowany żołnierz z fajeczką w zębach, wyleguje się na szpitalnych rupieciach ziejących duszącym fetorem. Jak pisze o nim Czechow: „Ma szeroką, pijacką gębę, krzaczaste brwi, nadające twarzy wyraz stepowego owczarka”[1].

Autor „Wujaszka Wani” opisuje poszczególnych pacjentów, którzy leżą w jednym pokoju na łóżkach przyśrubowanych do podłogi. Jest wśród nich szczupły mieszczanin z początkami gruźlicy, a także ogromnie ruchliwy staruszek, który zwariował z dwadzieścia lat temu po tym, jak spłonęła pracownia czapek, której był właścicielem. Kolejny to Iwan Dmitrycz Gromow, trzydziestotrzyletni komornik, który cierpi na manię prześladowczą. Na jego twarzy maluje się „bezgraniczny niepokój i wstręt”[2]. Szczególnie wieczorem szczelnie otula się on swoim szlafrokiem, dygocząc i szczekając zębami, co przypomina atak febry. Jego sąsiadem z prawej strony jest potwornie śmierdzący i opasły chłop o tępej, bezmyślnej twarzy. Ostatni z nich to mieszczanin, który kiedyś pracował na poczcie w charakterze sortownika. W swoim umyśle pielęgnuje on wizję, jakoby miał zostać odznaczony wysokim orderem rangi państwowej. Życie osadzonych na oddziale psychiatrycznym upływa dość jednostajnie. Jedzą kapuśniak, kaszę, leżą, śpią czy włóczą się z kąta w kąt. Raz na dwa miesiące odwiedza ich fryzjer Siemion Łazarycz.

Szczególną bestią jest stróż Nikita, który sprząta po opasłym, bezmyślnym chłopie i regularnie spuszcza mu porządny łomot, nie szczędząc swoich pięści. Więcej – ruchliwy staruszek – Żyd Mosiek – jako jedyny ma pozwolenie na opuszczanie szpitalnych murów i wychodzenie na ulicę. Korzysta z tego prawa i często żebrze o pieniądze, stojąc pod wystawami sklepów. Gdy wraca na oddział najedzony i z niewielką gotówką w kieszeni, napada go stróż o zapijaczonej twarzy i brutalnie zabiera mu wszystkie wyżebrane przez niego na ulicy pieniądze. Powołuje się przy tym na enigmatyczny regulamin, którego staruszek Żyd rzekomo nie przestrzega.

Pacjentami w „Pawilonie szóstym” zajmuje się doktor Andriej Jefimycz Ragin, który początkowo jest zafascynowany rozmowami z jednym z pacjentów – Gromowem, przedstawiającym lekarzowi swoją pesymistyczną wizję świata. Jego poprzednik miał trudnić się potajemnym handlem spirytusu szpitalnego oraz korzystać z usług seksualnych szpitalnych posługaczek i leżących w szpitalu chorych kobiet. Była to instytucja niemoralna, w której intendent, gospodyni i felczer rabowali chorych. Po korytarzach łaziły karaluchy, myszy i szczury. W szpitalu były tylko dwa skalpele i ani jednego termometru, zaś w wannach przechowywano ziemniaki.

Początkowo doktor Ragin pracował bardzo pilnie. Przywrócił porządek w szpitalu i przyjmował pacjentów od rana do obiadu. Gdy jednak zauważył, że zachorowalność i śmiertelność nie spadają, zaczął zastanawiać się nad celowością wykonywanego przez siebie zawodu. Zaczął więc stawiać pytanie: „[…] po cóż przeszkadzać ludziom w umieraniu, o ile śmierć ma być normalnym i prawomocnym końcem dla każdego?”[3]. W końcu skoro Heine przez kilka lat leżał sparaliżowany, a Puszkin straszliwie cierpiał, to czy przeciętny obywatel zasługuje wobec tego na lepszy los?

Doktor Ragin był nieco dziwnym typem ludzkim, który większość swojej pensji przeznaczał na książki. Trzy z sześciu pokoi w jego mieszkaniu były zawalone książkami i starymi pismami. Uwielbiał czytać, zwłaszcza dzieła historyczne i filozoficzne. Gdy czytał, co pół godziny wypijał kieliszek wódki i zagryzał ogórkiem. Uwielbiał również dyskutować z ludźmi, których uważał za oczytanych i tym samym mających coś ciekawego do powiedzenia.

Po wprawiających go w zdołowanie rozmowach z Gromowem, przestał codziennie przychodzić do szpitala i zajmować się swoimi chorymi pacjentami. Z czasem więc Ragin sam zaczyna popadać w obłęd, a jego wizja świata staje się równie czarna, jak jego wielokrotnego rozmówcy. Widzimy, jak został zaproszony przez burmistrza na rozmowę przed komisją, która faktycznie okazała się być gremium do zbadania jego stanu psychicznego. W końcowym efekcie Ragin ląduje na małej sali oddziału psychiatrycznego pośród pacjentów, których miał leczyć. Jego miejsce zajmuje młody i jednocześnie mający pęd do kariery doktor Chabotow. Ragin umiera zaś na apopleksję.

***

W swojej noweli Czechow porusza tematy ludzkiej egzystencji, cierpienia, samotności, a także krytykuje społeczne nierówności i hipokryzję. Jednak co najistotniejsze – w jakiejś mierze uchwycił on kwestię bezwyjściowości rosyjskiego losu, który jest naznaczony tragizmem, a co dużo później najpełniej uchwycił Wieniedikt Jerofiejew w „Moskwa-Pietuszki”. Jego utwór napisany jest lekko, czyta się go niezwykle przyjemnie, dzięki opowiadaniu z ironiczno-satyrycznym nastawieniem. Jest też krytyką rosyjskiej inteligencji, która nie była w stanie wyzwolić się ze zniewalającej ją obojętności moralnej i filozoficznego usprawiedliwiania zła. Musimy pamiętać, że jego twórczość to „nie zestaw ocen i gotowych odpowiedzi, lecz raczej wskazanie na istotne problemy moralne i egzystencjalne”[4].

Ciekawostką może być, że Antoni Czechow był praktykującym lekarzem. Ukończył Wydział Medyczny Uniwersytetu Moskiewskiego. Medycyna, jak i leczenie w prowincjonalnym szpitalu, istotnie oddziaływały na sposób kreowania bohaterów i świata przedstawionego w jego tekstach. Jak zauważył jeden z recenzentów: „Spędzając całe dnie w zamkniętej przestrzeni, czechowowski bohater snuje refleksje na temat istoty szaleństwa, bezduszności systemu i znikomej granicy między tym, co nonsensowne, a tym, co normalne”[5].

***

I tak już na koniec – może któryś ze stołecznych teatrów pokusiłby się o adaptację sceniczną noweli Antoniego Czechowa? Ten znakomity klasyk literatury rosyjskiej miałby szansę wyjścia z ciążącego na nim cienia „Wiśniowego sadu” i „Wujaszka Wani”. Bardzo chciałbym tego doczekać, obejrzeć spektakl z udziałem gwiazd polskiego teatru i napisać znakomitą recenzję. Bo że Czechow jest wspaniałym dramaturgiem i pisarzem, doskonale o tym wiemy, czytając choćby „Pawilon szósty”.

Można znaleźć informację, że u schyłku PRL został zrealizowany film telewizyjny „Sala nr 6” (1987) w reż. Krzysztofa Grubera. Powstał również film „Doktor Ragin” (2004) w reż. Kiriłła Sieriebriennikowa i kolejna rosyjska produkcja – „Sala nr 6” (2009) w reż. Karena Szachnazarowa.

Może czas, żeby znakomity tekst Czechowa został zaadaptowany na teatralnej scenie? Już nawet wiem, kto mógłby fenomenalnie zagrać Ragina. W tej roli bezapelacyjnie widzę Macieja Stuhra, który z arcymistrzowskim wyczuciem wypadł jako Astrow w „Wujaszku Wani” w reż. Iwana Wyrypajewa.

JAROSŁAW HEBEL


PRZYPISY:
[1] Antoni Czechow, „Pawilon szósty”, przekł. Maria Grabowska, Wydawnictwo MG, Warszawa 2019, s. 9.
[2] Tamże, s. 11.
[3] Tamże, s. 24.
[4] Andrzej Dudek, „Antropologiczno-literackie diagnozy doktora Czechowa”, https://teologiapolityczna.pl [dostęp z dnia: 29.01.2025].
[5] Paweł Biegajski, „Pawilon 6. Antoni Czechow – recenzja”, https://kulturacja.pl [dostęp z dnia: 19.03.2019].