HEBEL: Z Dostojewskim po Europie
Z wielkim zaciekawieniem przeczytałem esej Fiodora Dostojewskiego, który na życzenie czytelników opisuje „osobiste wrażenia, schwytane w locie” z podróży po Europie w formie lekkich szkiców publicystyczno-literackich. Dostojewski jest powszechnie znany jako wybitny prozaik, który napisał m.in. „Zbrodnię i karę” czy „Braci Karamazow”. Daje się również poznać jako autor bardzo wciągającego tekstu, bliskiego reportażowi z podróży i felietonowi.
Dostojewski nie jest zachwycony niemieckimi miastami, np. Berlinem, który porównuje do Petersburga. Dostrzega te same proste ulice, a nawet wyczuwa podobne zapachy. Zaczyna się więc zastanawiać, czy warto było spędzić dwie i pół doby w pociągu, żeby zobaczyć to, od czego umknął. Przygląda się też współpodróżnym i ich pokrótce charakteryzuje. Naprzeciwko siedziało niemłode już małżeństwo ziemskie, po prawej stronie pewien Rosjanin prowadzący przedsiębiorstwo w Londynie, a po lewej – rudy Anglik, silący się na powagę, z angielskim przedziałkiem we włosach.
W tym eseju Dostojewskiego powraca niczym bumerang pytanie: Czy Rosja stanowi część Europy (nie tylko w sensie geograficznym)? Moją uwagę zwrócił fragment, w którym autor „Zbrodni i kary” zadaje pytanie swoim rodakom: „Jakim sposobem nie przekształciliśmy się jeszcze ostatecznie w Europejczyków?”. Nie jest w stanie zrozumieć tego faktu, mimo wywierania przez Europę na Rosję tak silnego, magicznego i magnetycznego wpływu. Jednocześnie zauważa, że wszystko, co Rosjanie osiągnęli w zakresie sztuki, wykształcenia, obywatelskości, pochodzi z „krainy świętych cudów”, jak Dostojewski nazywa Europę Zachodnią. Pisarz dość srogo ocenia swoich rodaków, którzy jego zdaniem bardzo powierzchownie czerpali z europejskiego dziedzictwa kulturowego – golili brody, przywdziewali peruki czy zawieszali u boku szabelki. Ironizuje, kiedy pisze, że przyjmując niektóre wzorce europejskie Rosjanin rzadziej bije żonę „bardziej z przyzwyczajenia”. Teraz co najwyżej tłucze ją, będąc zalanym w trupa i mając świadomość, że ona i tak wspaniałomyślnie mu wybaczy.
Krytykuje zachodnioeuropejski styl życia, np. pisząc, jak w Londynie z soboty na niedzielę całe miasto zalewa pół miliona robotników i robotnic wraz z dziećmi. Do piątej nad ranem wszyscy obżerają się i upijają za cały miniony tydzień wytężonej i bardzo ciężkiej pracy. Jak podkreśla, „Wszyscy chcą jak najprędzej upić się do nieprzytomności. Żony nie pozostają w tyle, upijają się razem z mężami; dzieci biegają i pełzają pomiędzy nimi”. Wspomina o przerażającym zjawisku nierządu, do którego były zmuszane także dzieci z wynędzniałych rodzin. Dla odmiany dość krytycznie wypowiada się o paryskich mieszczanach, dla których „pieniądz jest najwyższą cnotą i powinnością człowieka”, a którzy jednocześnie uwielbiają bawić się we wzniosłą szlachetność.
Dostojewski do pewnego stopnia jest zachwycony Paryżem, o którym napisał, że jest to „najnormalniejsze, najcnotliwsze miasto na całej kuli ziemskiej”. Miasto to imponuje mu siłą, ale nie sensem życia, a więc jego zachwyt jest dość chłodny, ironiczny i nieufny. Dostrzega, że stolica Francji to miasto „dziejące się” bez przerwy, o czym miałyby świadczyć widoczne tłumy, ruch, tempo czy intensywność doświadczeń. Dostrzega w Paryżu symbol nowoczesnej Europy i fascynuje go fakt, że to miasto wielkich idei politycznych i społecznych. To miejsce, gdzie historia nie tylko się wydarzała, ale była świadomie tworzona przez ludzi. Dodatkowo dostrzega i pochwala postęp, organizację, racjonalność, wiarę w naukę i rozwój. Docenia literackie i teatralne bogactwo Paryża. Widzi go jako centrum kultury europejskiej, do którego „wszyscy się odnoszą”. To, co go pociąga, jednocześnie również odstręcza. Paryż wydaje mu się zbyt materialistyczny, oparty na kulcie pieniądza i wygody, moralnie pusty pod elegancką fasadą, a także pozbawiony prawdziwej duchowości i braterstwa.
Pisarz wspomina o francuskich mieszczanach, zadowolonych z siebie i swojego porządku społecznego, ale skoncentrowanych na dobrobycie materialnym. Z jednej strony wierzą oni w postęp, racjonalizm i legalizm, ale z drugiej – ewidentnie są duchowo płytcy i nastawieni konformistycznie do otaczającego ich życia.
Dostojewski z ironią odnosi się do idei wyzwolenia kobiet w świecie zachodnim. Sugeruje, że formalna wolność nie oznacza rzeczywistej godności. Twierdzi, że kobieta na Zachodzie funkcjonuje w systemie podporządkowanym pieniądzowi i interesowi. W jego opisie zachodnie (szczególnie francuskie) małżeństwo jawi się jako chłodna umowa ekonomiczna. Miłość bywa zastępowana kalkulacją majątkową, a pozycja kobiety zależy od posagu i statusu społecznego. W Londynie Dostojewski dostrzegał ogromne nierówności społeczne. Kobiety z niższych warstw – zwłaszcza robotnice i prostytutki – przedstawia jako ofiary systemu przemysłowego i materializmu. Pośrednio przeciwstawia zachodni model kobiecości wyobrażeniu kobiety rosyjskiej – bardziej duchowej, zdolnej do poświęcenia i głębszej moralności. Dostojewski nie prowadzi systematycznej analizy sytuacji kobiet, lecz wykorzystuje ten temat jako element swojej krytyki zachodniego racjonalizmu, liberalizmu i materializmu.
Należy stwierdzić, że warto docenić osobisty charakter książki. Dostojewski pisał ją jako subiektywną relację z podróży po Europie Zachodniej, co daje wgląd w jego myśli i postawy jeszcze przed powstaniem jego największych powieści. Esej ten jest na pewno najmniej porywającym tekstem spośród dzieł Dostojewskiego, szczególnie jeśli ktoś spodziewa się głębokiej fabuły jak w „Zbrodni i karze” czy „Biesach”. To tekst publicystyczny, pełen przenikliwych obserwacji, ironii, a czasami przesady i polemiki.
JAROSŁAW HEBEL
Fiodor Dostojewski, „Zimowe notatki o wrażeniach z lata”, Wydawnictwo MG, Warszawa 2025.






