GOŁDA: Abonent czasowo niedostępny

Fot. Z archiwum Teatru Kwadrat. Na zdjęciu Ewa Ziętek w spektaklu „Każdy twój telefon”.

Jakaż wspaniała jest Ewa Ziętek w najnowszej premierze Teatru Kwadrat, „Każdy twój telefon”! Choć prawdę mówiąc – nie tylko ona. Cała obsada wypada znakomicie!

Przewrotna i jednocześnie refleksyjna sztuka Jarosława Sokoła w reżyserii Michała Staszczaka miała premierę 11 kwietnia. Wystarczyło zaledwie kilka scen, by całkowicie podbić moje teatrolubne serce. W pierwszym akcie uwagę przyciąga komizm sytuacyjny i świetnie napisane dialogi, które w interpretacji szóstki aktorów – Ewy Ziętek, Aleksandry Radwan, Marcina Piętowskiego, Karola Kossakowskiego, Patryka Pietrzaka i Artura Kujawy – brzmią zabawnie, błyskotliwie i zaskakująco świeżo.

Drugi akt zmienia ton. Śmiech ustępuje miejsca zadumie nad kondycją współczesnego człowieka, który w epoce cyfryzacji sam nałożył sobie na umysł elektroniczny drut kolczasty, uzależniając się od tytułowego telefonu.

Pierwsza część jest dynamiczna, godzina mija niepostrzeżenie. Podoba mi się tempo: wartkie i emocjonujące oraz zabawna, ale nie chaotyczna fabuła. Na scenie dzieje się dużo, a aktorzy stopniowo odsłaniają prawdę o swoich postaciach. Jarosław Sokół traktuje każdą z nich z przymrużeniem oka. Uczestnicy odwyku od elektroniki reprezentują różne grupy społeczne. Jest tu pocieszna emerytka tworząca memy (Ziętek), urocza trendsetterka (Radwan), samotny korposzczur (Kossakowski), roztrzęsiony fan gier komputerowych (Pietrzak) oraz świeżak na wolce po długiej odsiadce (Kujawa). Nad tą pozornie przypadkową piątką czuwa Marcin Piętowski – najpierw jako brat Sebastian, później jako szarlatański demiurg.

W drugim akcie tempo zdecydowanie zwalnia, ale trudno mówić o sprawach ważnych na podwójnym przyspieszeniu. Ukłony za poruszenie kilku istotnych kwestii, to jest wyobcowanie społeczne nie tylko starszych osób czy „przezroczystość” kobiet po sześćdziesiątce. Maski opadają, prawda wychodzi na jaw, a widz nagle orientuje się, że świat, któremu przyglądał się przez niemal dwie godziny, ma drugie, mroczne dno. Dno, którego nawet przez sekundę nie wyczuwał pod butem. I wtedy zostaje wciśnięty w fotel.

Na scenie uwagę przyciąga imponująca scenografia Wojciecha Stefaniaka (który to już raz zresztą!). Ogromne interaktywne oko, ulokowane w centralnym punkcie, czuwa nad wszystkim niczym Wielki Brat z „Roku 1984” Orwella. Kostiumy Zuzanny Markiewicz – zwłaszcza trendsetterki – bardzo dobrze oddają charakter postaci. Stefaniak i Markiewicz to duet, który gwarantuje wyjątkowe doznania wizualne.

Michał Staszczak bezbłędnie wykorzystał potencjał sztuki Sokoła. Ten spektakl pokazuje, jak wiele zależy od dobrego tekstu i sprawnego reżysera. Nawet najlepsi aktorzy nie uratują źle napisanej i źle reżyserowanej sztuki. Tutaj na szczęście każdy element – od tekstu, przez reżyserię, aż po inscenizację – wypada znakomicie.

Wyrazy uznania kieruję także do całej obsady. Wybaczcie, Państwo, że nie wyróżnię nikogo, ale graliście równo, a każda kreacja przykuwała wzrok swoją złożonością. Wielkie gratulacje!

„Każdy twój telefon” to spektakl, który bawi, ale jednocześnie uczy i zmusza do refleksji nad własnym postępowaniem. I to jest jego największa siła. Twórcy podstawiają widzowi zwierciadło pod nos i każą się w nim przejrzeć. Co tam zobaczy? Dziś trudno wyobrazić sobie życie bez telefonu, choć wielu z rozrzewnieniem wspomina czasy sprzed ery komórek. Wtedy byliśmy panami swojego czasu. Autorzy spektaklu sugerują jednak, że nadal możemy do tamtych czasów powrócić. Tylko czy na pewno tego chcemy?

Gorąco polecam.

KATARZYNA GOŁDA

 


Teatr Kwadrat w Warszawie – Jarosław Sokół, „Każdy twój telefon”. Reżyseria – Michał Staszczak. Scenografia – Wojciech Stefaniak, Kostiumy – Zuzanna Markiewicz. Występują: Karol Kossakowski, Artur Kujawa, Patryk Pietrzak, Marcin Piętowski, Ewa Ziętek, Aleksandra Radwan.
Spektakl trwa: 120 min. (w tym jedna przerwa).