JACKIEWICZ: Sen jako łącznik pomiędzy oboma światami

„Senne mosty” to kolejna już książka poetycka w bogatym dorobku Tadeusza Zawadowskiego ze Zduńskiej Woli. Moim zdaniem jest to jeden z najwybitniejszych, najciekawszych polskich poetów współczesnych. Tom wierszy został wydany w ramach Biblioteki FONT-u, czyli Fundacji Otwartych Na Twórczość. Jego redaktorka, Łucja Dudzińska, tak napisała o tych wierszach: „Tom Tadeusza Zawadowskiego »Senne mosty« tworzą wiersze o motywach wzajemnie się przenikających. Tom o nostalgii przemijania, o analizowaniu tego, co doświadczamy i doświadczyliśmy. Sen jest niezbędny, aby żyć, a jest tajemnicą wpisaną w biologię naszego życia. Może dlatego, że uważamy, iż stanowi granicę między tu a tam. Symbolizuje zapowiedź śmierci, jako preludium snu wiecznego, jako most łączący jawę z tymi, którzy znaleźli się po drugiej stronie”.

I istotnie, taka jest tematyka tej książki. Przemijanie, śmierć, a zarazem próby porozumiewania się ze Zmarłymi (z naszymi Bliskimi), którzy „przychodzą nocą, coraz bardziej/ zniecierpliwieni” („oswajanie umarłych”). W tym samym wierszu Zawadowski wyznaje, że próbuje tych zmarłych „oswajać”, uczy się tego – bo przecież nie jest to bynajmniej łatwa sztuka.

Czasami tylko sny wydają się łącznikiem między oboma światami, owymi mostami, na których staje autor, a zarazem podmiot liryczny tych niezwykłych i pięknych wierszy, ciągle – jak my wszyscy – w drodze z doczesności do wieczności.

Jest takie powiedzenie: „Czas ucieka – Wieczność czeka”. I jest ono niezwykle trafne. Tadeusz Zawadowski te próby porozumienia z tymi, którzy odeszli, nazywa „sennymi mostami” – ja zaś w jednym z moich wierszy określiłem je jako „metarozmowy”. Rzeczywiście, jest w nas potrzeba takich „spotkań”, bo przecież wiemy, że „non omnis moriar”. Podpowiada nam to wiara, ale także sztuka, w tym poezja.

Właśnie poezja jest drugim tematem tej książki, oprócz myślenia o przemijaniu, oprócz wspomnień – najczęściej z dzieciństwa, bo te wspomnienia chyba zawsze są dla nas najważniejsze, a zarazem najpiękniejsze. W wierszu „dom z liter” Zawadowski wyznaje: „pisząc wiersze mam wrażenie że wspinam się po drabinie/ która prowadzi donikąd”, pisanie wierszy można nazwać rozmową z samym sobą, a przecież to też nie jest łatwe, bo „do rozmowy ze sobą trzeba się długo przygotowywać”. Tworzenie poezji jawi się tu jako czynność wręcz nieraz… problematyczna: „coraz częściej jestem pisany swoimi wierszami. nie/ pytają mnie o zgodę, wydzierają komputer i wysyłają się/ do moich znajomych, podszywając pode mnie” („moje wiersze”).

Autor próbuje „ocalić w sobie widoki dzieciństwa. twarze/ ojca i matki czuwające nad pierwszym krokiem” („próba retrospekcji”).

W wierszu „ten czas” zauważa, że „czas stoi w miejscu to tylko my oddalamy się od niego”. Przepiękny jest wiersz „stara kotka w oknie” z niezwykłą puentą, której nie chcę tu zdradzać. W ogóle są to wiersze piękne – tak po prostu, niezwykle wzruszające, formalnie niezwykle proste, a zarazem głębokie, dające czytelnikowi naprawdę wiele materiału do przemyśleń. Nie ma tu jednak jakiegoś tragizmu czy pesymizmu, a zwłaszcza epatowania śmiercią – za to Czytelnik dostaje wiersze, które z pewnością go wzruszą, ale i odnajdzie w nich swoje własne myśli na ten temat, którego przecież nie można nijak pominąć, zbagatelizować: przemijania i śmierci.

Mogę śmiało powiedzieć, że swą najnowszą książką poetycką Tadeusz Zawadowski potwierdził rangę swojej poezji. Dodatkowym, miłym dla mnie akcentem jest wiersz dedykowany ku pamięci Wojtka Banacha.

Gorąco zachęcam do lektury tej książki – i na koniec raz jeszcze odwołam się do słów Łucji Dudzińskiej: „Szczerze polecam te wiersze, to remedium na oswojenie nieuchronności i pogodzenie się z nią”. Podpisuję się pod tym zdaniem.

JAROSŁAW STANISŁAW JACKIEWICZ

 


Tadeusz Zawadowski, „Senne mosty”, Wydawnictwo FONT, Poznań 2025.