Czas na poezję: PAWEŁ RAFAŁ KUŚ

* * *
A może tak któregoś pięknego dnia
zabraknie tlenu
bądź słońce spadnie nam na łby
i kula nienawiści rozpadnie
się na kawałki
które pochłoną
wszystkie czarne dziury
wszechświata
powstanie życie
tym razem ze światła
a o nas
nikt nie będzie wiedział
i pytał
jakbyśmy nigdy nie istnieli
jakbyśmy byli tylko
szczeniacką zabawą
jakiegoś durnego dziecka.
Mahoniowe turkusy
Oni się trzymali za ręce bardzo czule
na łące gdzie rosły mahoniowe turkusy
nie myśleli o bożym tym świecie w ogóle
co chwilę wymieniali namiętne całusy
błękitne Słońce się uśmiechnęło
bo nie znało nigdy takiej miłości
złocistym niebiosom na ucho szepnęło
by dać młodym jeszcze więcej radości
i Słońce coraz mocniej świeciło
niebo zeszło tak nisko nad ziemię
chłopaka od blasku żywcem spaliło
a dziewczynę przygniotło sklepienie.
Baśń miejska
Całuję w czoło żula śpiącego na ławce
zmienia się w księżniczkę
zimno wyskakuje mi na ustach
następnego dnia
nie chcę takiej księżniczki powtarzam
choć patrzę na nią a jej piękno zwala mnie z nóg
i mógłbym z nią spędzić życie
chociaż wiem że ma na imię Roman
pragnę jej jak zbawienia
na drugi dzień stan zapalny
oglądam się w lustrze
nabrzmiałe usta pieniące się ropą
wołają weźmy ślub
i wzięliśmy
ona wypiła całe morze wódki
i obżarła kurczaka do kości
ja nie dopiłem mrożonej herbaty
i nie skończyłem sałatki
wszyscy mówią jaką piękną mam żonę
a nie wiedzą
że to pięćdziesięcioletni facet
ze zniszczoną wątrobą.
Grób mojego psa
Obok grobu mojego psa
postawili
przeogromny pomnik papieża
to bardzo miło
z ich strony
tylko że mój pies
był od zawsze
zagorzałym agnostykiem.
* * *
Nienawidzę tego miasta
nienawidzę tego kraju
nienawidzę tej planety
tak jak wszechświata
w którym się znajduje
i wszystkich praw nim
rządzących
Ciebie lubię.







