Czas na poezję: MIROSŁAWA CZERWIAK

Wojenne wspomnienia
stał na rozdrożu
mały chłopiec nazwał go „szwabem”
zdenerwował się
pobiegł za chłopcem
a ten uciekł do rodzinnego domu
schował się za matkę
żołnierz chciał go zastrzelić
a ona
prosiła
błagała
uległ
poczęstowała go mlekiem
siedział i pił
rozmawiał z nimi
jakby tej wojny
nie było
później poszedł za Jankową Górę
zastrzelili go Rosjanie
tego samego dnia
Niemoc twórcza
nie piszę teraz wierszy
bo życie stało się poezją
zdarzeń przyziemnych
nietypowych
przykrych i mało wzniosłych
muszę zająć się sprawami
dziennymi
plątaniną zadań
rodzinnych i zawodowych
raczę się tylko winem
dając ponieść
bezwolnie zdarzeniom
w oczekiwaniu na cud
zmartwychwstania
Tabula rasa
zanim się urodziliśmy
rozdano już role
królów, dam i księżniczek
role waletów, najsłabszych pionków
też przydzielono
na szachownicy są ograniczone ruchy
dla niektórych
nieczysta karta
***
po co pisać skoro wszystko już zostało napisane
po co mówić skoro wszystko już zostało powiedziane
po co myśleć skoro wszystko już zostało przemyślane
po co uczyć się na nowo czegoś, co już było,
co istnieje, co zostało
poukładane
posegregowane
w katalogach czasu i przestrzeni
po co zmieniać
tworzyć nowe
to już było
już istniało…
Dary
nie obdarzył ich
majątkiem
czy
urodą
nie obdarzył też
samotnością
bezdomnością
niepełnosprawnością
ani rakiem
powinni więc być Mu wdzięczni
że nie są
samotni
bezdomni
chromi
czy chorzy






