KRAKOWIAK: Biografia autora „Kariery Nikodema Dyzmy”

Nakładem Wydawnictwa Iskry ukazała się niedawno biografia Tadeusza Dołęgi-Mostowicza pióra Jarosława Górskiego pt. „Parweniusz z rodowodem”. Licząca blisko 450 stron, ładnie wydana, w twardej oprawie i okraszona licznymi fotografiami, niewątpliwie jest ciekawą pozycją na bieżącym rynku wydawniczym.

Tadeusz Dołęga-Mostowicz znany jest przede wszystkim jako powieściopisarz – autor wciąż niezwykle popularnej „Kariery Nikodema Dyzmy”. Książki, którą zaliczam do najważniejszych, jakie przeczytałem. Jednak to postać wielowymiarowa. Bon vivant, pisarz, felietonista, arystokrata, żołnierz, konserwatysta. I w każdym z tych wcieleń jedyny w swoim rodzaju.

Biografia jest podzielona na osiemnaście rozdziałów. Zaczyna się nietypowo, bo od opisu pobicia pisarza przez „nieznanych sprawców” w 1927 roku (rozdziały I i II). Po czym od rozdziału III chronologicznie prezentuje czytelnikowi życiorys głównego bohatera. Poznajemy więc beztroskie życie młodego Tadzia w szlacheckim dworku w Głębokim na północno-wschodnich polskich kresach, w ówczesnym zaborze rosyjskim. W rodzinnym domu dostał podstawy patriotycznego wychowania (mama czytała mu polską literaturę, m.in. Sienkiewicza), poznał także ziemiański styl życia (jazda konna, polowania, zabawy). Jako nastolatek wyruszył zdobywać wiedzę najpierw w gimnazjum w Wilnie, a następnie na studia w Kijowie, których ostatecznie nie ukończył. Jako ochotnik wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej, gdzie dosłużył się stopnia kaprala. W odrodzonej Rzeczypospolitej nie miał łatwego startu. Jedna z licznych anegdot na jego temat mówi, iż „dobrze jadać” zaczął dopiero po wydaniu pierwszych powieści, a zwłaszcza po ukazaniu się „Kariery Nikodema Dyzmy”.

Autor „Parweniusza z rodowodem” bardzo skrupulatnie przedstawia koleje życia pisarza. Czasem robi to nawet zbyt szczegółowo. Momentami miałem wrażenie, że za dużo uwagi poświęca różnym szczegółom życia swego bohatera (np. opisy sporów, jakie toczył w latach 20. z innymi pisarzami na łamach prasy), ale generalnie książkę czyta się dobrze, a jej temat jest arcyciekawy i do tej pory mało zbadany.

Niewątpliwą zasługą autora jest to, że potrafił dobrze oddać klimat epoki międzywojnia. Sam kilka razy złapałem się na tym, że czytając, niejako „wsiąkłem” w opisywane realia. Zwłaszcza czytając opisy książek, które znam i mam w swojej biblioteczce („Ostatnia brygada” i „Kariera Nikodema Dyzmy”). A po poznaniu recenzji powieści przedstawionych w książce Górskiego, nabrałem także ochotę na „Prokurator Alicję Horn”. Autor biografii dużo miejsca poświęca także ostatniej pasji pisarza, którą było kino. Dołęga-Mostowicz w latach 30. zafascynował się nim, często pisząc swoje książki jako gotowe scenariusze. Ekranizacji jeszcze przed wojną doczekała się większość jego powieści, w tym najgłośniejsza – „Znachor” (1937r.)

„Parweniusz z rodowodem” porusza także temat częstych wizyt pisarza w dworze w Sikorzu nad Skrwą, które zaowocowały planem zaślubin córki gospodarzy, Kasi (Kate) Piwnickiej. Na dzień osiemnastych urodzin wybranki Dołęgi, tj. 25 listopada 1939 r.,  zaplanowano nawet zaręczyny. Wrzesień 1939 r. stanął jednak na przeszkodzie do ustabilizowania się znanego z bujnego życia towarzyskiego pisarza. W chwili próby raz jeszcze dowiódł Dołęga swojego prawdziwego patriotyzmu, ginąc w mundurze jako „ostatni polski żołnierz” broniący ojczyzny przed bolszewikami. Śmierć pisarza w granicznej miejscowości Kuty obrosła wieloma legendami. Autor biografii bardzo skrupulatnie przedstawił pobyt Dołęgi w Kutach po agresji sowieckiej, dotarł do relacji wielu świadków tamtych wydarzeń, dzięki czemu dosyć dokładnie przedstawił okoliczności śmierci swego bohatera.

Po wojnie, w mrocznych latach stalinizmu, próbowano wymazać twórczość autora „Ostatniej brygady” z pamięci czytelników. Większość jego dzieł objęto zapisem cenzury i wycofano z bibliotek.  Moda na Mostowicza przyszła dopiero w końcu lat 70., w znacznej mierze dzięki ekranizacjom jego powieści – „Doktor Murek” (1979), „Kariera Nikodema Dyzmy” (1980), ze znakomitą tytułową kreacją Romana Wilhelmiego, czy „Znachor” (1981).

Obecnie twórczość Dołęgi-Mostowicza nie budzi już takich emocji, jego książki, może z powodu często powtarzanych w telewizji ekranizacji filmowych, trochę nam spowszedniały. Tym niemniej warto do nich sięgnąć, a wszystkim, którzy będą chcieli dogłębniej poznać losy słynnego przed wojną pisarza, polecam książkę Jarosława Górskiego.

KAMIL K. KRAKOWIAK


Jarosław Górski, „Parweniusz z rodowodem. Biografia Tadeusza Dołęgi-Mostowicza”, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2021.