OKNIŃSKA: Wieża Eiffla
Jesienią i zimą jeździłem do pracy samochodem. Kiedy robiło się ciepło i ptaki budziły mnie świtem, zostawiałem samochód i szedłem pieszo, przez Stary Rynek, aż do przystanku tramwajowego. Ta kobieta
Czytaj dalej...Nieregularnik Artystyczno-Literacki
Jesienią i zimą jeździłem do pracy samochodem. Kiedy robiło się ciepło i ptaki budziły mnie świtem, zostawiałem samochód i szedłem pieszo, przez Stary Rynek, aż do przystanku tramwajowego. Ta kobieta
Czytaj dalej...Nieraz przeklinałem dzień narodzin niczym prorok w dwudziestym rozdziale Księgi Jeremiasza. Nie, żebym szukał zaszczytnej analogii między własnym życiem a losem tego zacnego męża – choć płaczliwy lament niekiedy bywał
Czytaj dalej...Jakub siedział w bujanym fotelu, czytał „Dziewczyny” Barbary Stanisławczyk. Zastanawiał się co chwilę, czy jego siostra też była kobietą do towarzystwa. Nie miał z nią żadnego kontaktu. Od ponad dwóch
Czytaj dalej...Rynek w Sybinie wibruje od ogłuszających uderzeń perkusji, zawodzenia gitar elektrycznych i ekstatycznego wrzasku tłumu. Schroniłem się za załomem kamienicy, ale niewiele mi to daje. Po ciszy górskich szlaków w
Czytaj dalej...Zegarek na nadgarstku Agaty zawibrował, jakby dostosowywał się do drżenia podłoża, które czuła pod stopami. Beton zmieszany z piachem i strzępami trawy, naniesionymi przez wiatr miękko oddawał każdy krok, choć
Czytaj dalej...Mamusia trafiła do szpitala niespodziewanie. Zaczęło się niewinnie, od kilkudniowego bólu kręgosłupa, a potem głowy. Bólu nie uśmierzały żadne tabletki i w końcu, zrezygnowana, udała się na szpitalny oddział ratunkowy,
Czytaj dalej...Dobrze zapamiętał, jak ojciec siedział naprzeciwko niego w kuchni. Był zapijaczony, miał nieogoloną twarz i potwornie od niego śmierdziało, jak od osiedlowego żula. Dawno musiał się nie kąpać; nie prał,
Czytaj dalej...Staliśmy przy oknie, patrząc, jak duże śnieżynki, tańcząc szeroko walca, pieszczone delikatnym ruchem powietrza, opadają w świetle latarni na chodnik. Przykrywają szarą codzienność puszystym, białym dywanem, szepcząc, że marzenia się
Czytaj dalej...Był brudny i czuł, że odpycha zapachem. Czuł, że odraża kurzem i błotem. Był przepocony i zawszony. Kolejny dzień w okopach: głodny i przemoczony. Przede wszystkim jednak skrajnie wyczerpany. Przypomniał
Czytaj dalej...To był czas, kiedy pisywałem teksty o książkach do miesięcznika ostatniego premiera PRL[1] i bywałem w knajpie U Fiszera[2] przy placu Bankowym. To ten sam lokal, który obrósł nieco filmową
Czytaj dalej...Ewa patrzyła na ścianę hotelowego pokoju. Wzdłuż pęknięcia, od sufitu aż do podłogi, biegł rząd nierównych, postrzępionych odprysków. Pozornie niewidoczne, pod wpływem rozproszonego światła z nocnej lampki uwypuklały się złowieszczo.
Czytaj dalej...„Szanujcie sól, niewiasty, ona was rozpłodni…”. Stanisław Trembecki, „Własności soli” Prawie zima 1980 roku 16 grudnia zapalam świecę przy Pomniku Poległych Stoczniowców. Myślę o tych, którzy nie mieli tyle
Czytaj dalej...