WARSZAWSKI: W knajpie U Fiszera
To był czas, kiedy pisywałem teksty o książkach do miesięcznika ostatniego premiera PRL[1] i bywałem w knajpie U Fiszera[2] przy placu Bankowym. To ten sam lokal, który obrósł nieco filmową
Czytaj dalej...Nieregularnik Artystyczno-Literacki
To był czas, kiedy pisywałem teksty o książkach do miesięcznika ostatniego premiera PRL[1] i bywałem w knajpie U Fiszera[2] przy placu Bankowym. To ten sam lokal, który obrósł nieco filmową
Czytaj dalej...Ewa patrzyła na ścianę hotelowego pokoju. Wzdłuż pęknięcia, od sufitu aż do podłogi, biegł rząd nierównych, postrzępionych odprysków. Pozornie niewidoczne, pod wpływem rozproszonego światła z nocnej lampki uwypuklały się złowieszczo.
Czytaj dalej...„Szanujcie sól, niewiasty, ona was rozpłodni…”. Stanisław Trembecki, „Własności soli” Prawie zima 1980 roku 16 grudnia zapalam świecę przy Pomniku Poległych Stoczniowców. Myślę o tych, którzy nie mieli tyle
Czytaj dalej...Dzień był OK i nam było OK. I wydawało się, że nikomu nie może być inaczej; nasze żony poszły do pobliskiego sklepu po coś na ząb, my patrzyliśmy w dal:
Czytaj dalej...*** Deszczowe wieczory łagodnie usnęły. Nasączona wilgocią ziemia zawija się zielenią jak kołdrą. Śpi dłużej. Mocniej. Śni beztrosko letnio. Noce chłodne. Dni słoneczne. Wiatr rześki. Śliwki na drzewie. Kwaskowate jabłka.
Czytaj dalej...– Nie chce mi się jechać w góry – mówię do matki znad książki. Jest parne niedzielne popołudnie. – Pakowanie, perony, zatłoczony wagon… Poczekam, aż się wypiętrzą gdzieś w tej
Czytaj dalej...Poznaliśmy się z Bartkiem przed trzema laty, od dwóch mieszkaliśmy razem. Przed kilkoma tygodniami poprosił mnie o rękę. Niewiele to zmieniało, czułam się jego żoną bez założenia obrączki. Widziałam, ile
Czytaj dalej...Nie wiem, kiedy dokładnie to się zaczęło. Może wtedy, gdy zgasły wszystkie ekrany, a w radiu słychać było tylko nagraną pętlę, chłodny kobiecy głos powtarzający: „Zachowaj ciszę. Zachowaj spokój. Twoje
Czytaj dalej...Chłopy w naszej gminie zawzięte. Z dziada pradziada, z baby prababy, nie dają sobie w kaszę dmuchać. Porobili nawet osłonki na miski i talerze, i jak tylko w knajpie jest
Czytaj dalej...Łańcuch Patrząc na płonące miasto, upajał się mieszaniną spokoju i podniecenia. Nareszcie koniec! Nie będzie darcia kotów sąsiada i sąsiadki! Posmażyły się, wytopiły tłuszczyk, wsiąkły. Nie będzie gonitwy, kto pierwszy
Czytaj dalej...Otworzyłem drzwi do mieszkania. W przedpokoju stała moja stara walizka. Miała kolor spalonych słońcem, późnojesiennych liści. Była skórzana, z metalowymi obiciami i zdezelowanymi kantami. W drzwiach salonu stała natomiast Olga,
Czytaj dalej...Każdego roku, gdy nadchodził jego czas, Święty Jerzy obchodził pola. Były to pola nienazwane, rozciągające się poza horyzontem, w miejscu, gdzie ziemia stykała się z czymś więcej niż tylko z
Czytaj dalej...„Zaraz wejdzie”, pomyślała Joanna i naciągnęła ciepły koc aż pod brodę. Było jej dobrze. Woda w kaloryferach śmigała wesoło, a w mieszkaniu unosił się zniewalający zapach sosu do spaghetti bolognese,
Czytaj dalej...Stanisław obudził się nagle, choć nie potrafił określić, co właściwie wyrwało go ze snu. Nie pamiętał, żeby kładł się w tym miejscu. Było ciemno, ciasno, a wokół niego coś nieustannie
Czytaj dalej...Szewc Oskar mieszkał na skraju miasteczka, w ciemnym warsztacie, gdzie od rana do nocy naprawiał buty ludzi, których imion nie pamiętał. Pamiętał jednak jedno imię – Gerda. Tak nazywała się
Czytaj dalej...Ania była moją lepszą połówką. Moją żoną. Niecierpliwy, rozdrażniony choleryk, twardo stojący na ziemi, chcący mieć wszystkie problemy pod kontrolą – to byłem ja. Ona, jak Dzwoneczek z „Piotrusia Pana”,
Czytaj dalej...