HEBEL: Katarzyna Dąbrowska – aktorka wszechstronna

Fot. Sławek Haratym. Na zdjęciu Katarzyna Dąbrowska w spektaklu “Gdybym cię nie poznał” w warszawskim Teatrze Współczesnym.

O ile dobrze pamiętam, pierwszy raz zobaczyłem Katarzynę Dąbrowską w serialu “Czas honoru” na małym ekranie. To był jeden z lepszych seriali, jakie widziałem w TVP. Dąbrowska zagrała w nim “Grabę”, okrutną strażniczkę na Pawiaku. Wypadła tak realistycznie, że gdybym nie wiedział, iż oglądam film, to mógłbym pomyśleć, że uczestniczę w wydarzeniach rozgrywających się nieomal na wyciągnięcie ręki.

Zwróciłem uwagę na Dąbrowską, ale wtedy niewiele wiedziałem o niej jako aktorce. To był chyba impuls, który mocno przeszył moje serce. Gdy zaś odkryłem, że Katarzyna Dąbrowska jest aktorką Teatru Współczesnego w Warszawie, jako mieszkaniec naszej stolicy obejrzałem spektakle z jej udziałem: “Zbrodnie serca”, “Gdybym cię nie poznał” i “Dolce vita”. Wcześniej widziałem aktorkę w epizodycznej roli Olgi, Rosjanki, w sztuce bulwarowej “Najdroższy”, w której pierwszoplanową rolę zagrał Andrzej Zieliński. Dodajmy, że Katarzyna Dąbrowska debiutowała rolą Leni w “Procesie” Franza Kafki w reż. Macieja Englerta, gdzie w głównego bohatera – Józefa K. – znakomicie wcielił się Borys Szyc.

To prawda, że przez masowego widza aktorka bardziej jest rozpoznawana z ról, jakie wykreowała w serialach telewizyjnych (“Egzamin z życia”, “M jak miłość”, “Na dobre i na złe”, “Samo życie”, “Belfer”, “Ojciec Mateusz”, “Behawiorysta”). Nie udało mi się jej zobaczyć w żadnym z nich, bowiem od jakiegoś czasu w ogóle nie oglądam telewizji i nie mam Neftlixa, Playera ani innej platformy. Ostatnim serialem, który wielokrotnie oglądałem z zachwytem, był “Dom” w reż. Jana Łomnickiego. Dużo później pozytywnie odebrałem dopiero “Czas honoru” z uwagi na nie najgorzej oddany realizm czasów okupacji, występujące w nim gwiazdy formatu Piotra Adamczyka, Jana Wieczorkowskiego, Karoliny Gruszki czy właśnie Katarzyny Dąbrowskiej, a także łapiącą za serce muzykę Bartosza Chajdeckiego. To był ostatni serial, jaki w ogóle oglądałem w telewizji.

Nie wiem, co bym odpowiedział, gdyby ktoś mnie zapytał, co mi w Katarzynie Dąbrowskiej jako aktorce najbardziej imponuje? Nie da się bowiem ukryć, że jest to artystka, która wyróżnia się nie tylko ponadprzeciętną urodą, ale także intelektem czy niesamowitymi zdolnościami wokalnymi. Utwór “Zagraj, Antoś, tango” w jej interpretacji ze spektaklu “Warszawa” w reż. Andrzeja Strzeleckiego to istny majstersztyk. Można, słuchać, słuchać i słuchać… i nie ma się dosyć… Widać, jak bardzo aktorka zaangażowała się w przekazanie odbiorcy w tym utworze wielkich emocji.

Trzeba w końcu to powiedzieć, że Katarzyna Dąbrowska to bardzo utalentowana aktorka. W rozmowie z Joanną Rutkowską, m.in. powiedziała: “Mam szczęście, bo mój zawód jest moją pasją. Mnie to interesuje i nie czuję póki co przesytu. Chociaż czasem robię sobie miesięczną kwarantannę i nie chodzę do kina, teatru… tak dla higieny osobistej”. Oglądając ją w jednym z seriali czy na scenie teatralnej, zapewne można mieć nieodparte wrażenie, że obcuje się z talentem gwiazdy aktorskiej co najmniej europejskiego formatu. Głęboko wierzę, że największe sukcesy – zarówno aktorskie, jak i wokalne – jeszcze są przed Katarzyną Dąbrowską.

Jest prawdą, że o wartości danego aktora tak naprawdę chyba jednak można dopiero przekonać się, oglądając “na żywo” jego grę w teatrze. Dąbrowska w każdej sztuce, w której miałem wielką przyjemność ją podziwiać, zagrała inaczej, co świadczy o wielkiej skali jej talentu. W spektaklu “Dolce vita” naprzemiennie wcieliła się w trzy różne postaci (Lena, Sylwia Bąk, Dolores). Koniecznie muszę podkreślić, że mnie jednak najbardziej ujęła rolą w “Gdybym cię nie poznał” w reż. Jarosława Tumidajskiego. Od niedawna na YouTubie można wysłuchać utworu z tego spektaklu w jej interpretacji – “As Time Goes By”, który w filmie “Casablanca” w reż. Michaela Curtiza wykonywał Dooley Wilson. Śpiewał go też legendarny Frank Sinatra, amerykański piosenkarz, którego muzyka jest uznawana za ponadczasową.

Nie każdy wie, że Dąbrowska koncertuje po polskich miastach, m.in. śpiewając piosenki o miłości z repertuaru Danuty Rinn. Przyznaję, że aktorka zawładnęła moim sercem, np. wykonując taki utwór jak np. “Dzwonki”, który pochodzi ze spektaklu TVP “Okno na tamtą stronę” w reż. Artura Hofmana. Chyba każdy przyzna, że można zatopić się w brzmieniu jej bardzo oryginalnego głosu, który ma w sobie charakterystyczną uwodzącą chrypkę. Nie ukrywam, że z wielkim wytęsknieniem czekam na jej płytę.

Katarzyna Dąbrowska jest aktywna na wielu polach artystycznej kariery – nie tylko w filmie czy teatrze, ale także w przestrzeni słuchowiskowej Polskiego Radia. Każdemu, kto chciałby posłuchać, polecam np. “Lotne związki” Piotra M. Cieńskiego w reż. Dobrosławy Bałazy. Obok Dąbrowskiej można się w nim rozkoszować grą Marcina Przybylskiego, Krzysztofa Wakulińskiego czy Mirosława Zbrojewicza. Należy jednak przy tym dodać, że Dąbrowska zagrała w nim po prostu rewelacyjnie.

JAROSŁAW HEBEL