HEBEL: Historia młodego autsajdera

Fot. Katarzyna Chmura. Na zdjęciu Konrad Szymański w spektaklu “Dziwny przypadek psa nocną porą”.

Jak można dowiedzieć się ze strony Teatru Dramatycznego m.st. Warszawy, spektakl “Dziwny przypadek psa nocną porą” cieszył się ogromną popularnością w Londynie i na Broadwayu. Oparty jest na bestsellerowej powieści Marka Haddona, której adaptacji dokonał jeden z najwybitniejszych współczesnych dramatopisarzy – Simon Stephens. Historia opowiedziana w polskiej wersji tego przedstawienia rzeczywiście mnie zaciekawiła, a nawet wciągnęła, chociaż nie ukrywam, że całą sztukę obejrzałem raczej bez większego zachwytu. Siedziałem wygodnie w jednej z bocznych lóż i z zainteresowaniem śledziłem losy młodego autsajdera.

Główny bohater spektaklu wyreżyserowanego przez Jakuba Kroftę to piętnastoletni Christopher, który jest matematycznym geniuszem, boi się obcych, nie odczytuje uczuć ani metafor. Zostaje oskarżony o zabicie psa sąsiadki i sam postanawia znaleźć tego, kto widłami pozbawił zwierzę życia. W trakcie przeprowadzonego śledztwa, którego każdy dzień zapisuje w zeszycie, odkrywa niewygodne tajemnice rodzinne. Okazuje się, że psa sąsiadki zabił jego ojciec, który miał z nią romans. Przez długi czas oszukiwał on swojego syna, który odkrył, że jego matka nie umarła, lecz odeszła od nich i wyjechała do Londynu. Pisała do niego, lecz ojciec starannie ukrywał przed nim jej listy. Piętnastoletni autsajder, który nigdy nie wypuścił się poza własną ulicę, boi się dalej mieszkać z ojcem, mordercą “pierdolonego psa” i wyjeżdża do Londynu.

Widzimy, że główny bohater postrzega świat nieszablonowo. Odczuwa lęk przed obcymi, cierpi na zespół Aspergera i trudno jest mu przystosować się do wymogów świata, w którym żyje. Stara się jednak przełamywać ograniczające go bariery, dzięki czemu zdobywa wielką sympatię publiczności. Myślę, że widzowie odczuwają radość w sercu, mimo przewidywalnego scenariusza, gdy spektakl szczęśliwie kończy się powrotem Christophera wraz z matką do Swindon i zdaniem przez niego matury z matematyki. Możemy też zobaczyć żałującego ojca, który zawinił względem swojego syna grzechem kłamstwa.

Podpisuję się pod stwierdzeniem, że jest to świetnie zagrany spektakl. Czegoś mi jednak zabrakło – być może osadzenia go w bardziej tradycyjnej formie. Nie ukrywam, że coraz bardziej staję się konserwatywny i jestem miłośnikiem teatru stricte tradycyjnego. Nie mogę jednak nie zgodzić się z tym, że obejrzany przeze mnie spektakl jest przedstawieniem mądrym i w wielu momentach wzruszającym, a jednocześnie unikającym nadmiernego przesłodzenia czy nachalnego dydaktyzmu.

Szczególnie brawa należą się Konradowi Szymańskiemu, odtwórcy głównej roli, który jest po prostu genialny. Nie ukrywam, że z zaciekawieniem przyglądam się rozwojowi kariery tego aktora młodego pokolenia. Szkoda, że nie było dane Katarzynie Herman, która zaprezentowała się w roli nauczycielki Christophera, pokazać na scenie w pełni swojego wielkiego aktorskiego talentu. Częste odczytywanie z widowni dziennika swojego ucznia raczej nie służyło wybitnemu wykreowaniu jakiejkolwiek postaci.

W roli matki Christophera podobała mi się Magdalena Czerwińska, która potrafiła uzewnętrznić rodzicielskie emocje. Autentycznie wypadł Marcin Sztabiński jako ojciec młodego autsajdera. Więcej spodziewałem się po Katarzynie Herman, którą pamiętam ze świetnej roli w “Kruku z Tower” i podziwiam ją jako wspaniałą aktorkę. Chciałbym ją oglądać w większych rolach, bardziej proporcjonalnych do jej wielkiego talentu. Zawsze doskonale prezentuje się Robert T. Majewski, który brawurowo zagrał policjanta. Moją uwagę zwrócił również Tomasz Budyta w roli księdza czy całkiem dobrze zaprezentowała się Anna Gajewska jako pani Shears, właścicielka bestialsko zabitego psa.

W tym spektaklu bardzo intryguje skrajnie uboga scenografia, na którą składa się szeroka, ustawiona nieco pod kątem, czerwona metalowa rama w kształcie prostopadłościanu. Jej czerwień jest skorelowana z czerwienią foteli na widowni w sali imienia Gustawa Holoubka. Jednak są takie momenty, kiedy widz musi sobie wyobrazić każdy ze scenograficznych szczegółów, który powinien znaleźć się na scenie. Gdy Christopher znajduje się w Londynie, przydałoby się zobaczyć w głębi sceny tło brytyjskiej stolicy, co chyba technicznie nie jest zbyt trudne do zrealizowania. Chyba że zamysłem reżysera było pozostawienie scenograficznych braków wyobraźni widzów. Skoro bowiem główny bohater musiał przełamywać własne ograniczenia, to dlaczego widzowie nie mogliby spróbować wyobrazić sobie detali scenograficznych, których w rzeczywistości nie było na scenie?

Z sympatią widownia przyjęła pojawienie się na scenie pod koniec spektaklu żywego psa, szczeniaka, identycznego jak na plakacie reklamującym to przedstawienie. Zawsze jest to jednak obarczone ryzykiem, bo nigdy do końca nie wiadomo, jak zwierzę się zachowa. Wprawdzie można było posłużyć się maskotką, ale już bez efektu zachwytu ze strony publiczności. Za to na pewno dobrze, że to tylko zabawka została przebita widłami na początku sztuki.

Krótko mówiąc – spektakl, który obejrzałem na scenie im. Gustawa Holoubka Teatru Dramatycznego m.st. Warszawy to opowieść o miłości, marzeniach i przełamywaniu własnych ograniczeń. To przedstawienie skłania do głębokiej refleksji i niekiedy wzrusza aż do łez. Na pewno warto je zobaczyć – choćby z uwagi na niezwykłą historię opowiedzianą w tej sztuce i świetną rolę Konrada Szymańskiego grającego młodego, trochę zagubionego chłopaka, który mimo swoich ułomności budzi wielką sympatię publiczności. To kolejna znacząca rola w karierze tego młodego aktora, który rewelacyjnie zagrał w “Kruku z Tower” razem z Katarzyną Herman.

JAROSŁAW HEBEL

 


Teatr Dramatyczny w Warszawie (Duża Scena) – Simon Stephens (na podstawie powieści Marka Haddona) – “Dziwny przypadek psa nocną porą” (przekł. Bogusława Pilsz-Góral). Reżyseria – Jakub Krofta. Scenografia i kostiumy – Aneta Suskiewicz. Występują: Konrad Szymański, Agnieszka Roszkowska/ Katarzyna Herman, Marcin Sztabiński, Marta Król/ Magdalena Czerwińska, Anna Gajewska, Agata Wątróbska/ Martyna Kowalik, Robert T. Majewski/ Waldemar Barwiński, Tomasz Budyta (gościnnie)/ Maciej Wyczański (gościnnie).
Spektakl trwa: 135 min. (w tym jedna przerwa).