HEBEL: Poruszający spektakl o starości

Fot. Krzysztof Bieliński. Na zdjęciu Marian Opania jako André w spektaklu “Ojciec” w reż. Iwony Kempy w Teatrze Ateneum.

Marian Opania to mistrz, jakich już mało na teatralnej scenie. Jednak znakomitych aktorów o tak wielkim talencie zawsze ogląda się z wielką przyjemnością. Drugi raz miałem okazję widzieć grającego na żywo Mariana Opanię w warszawskim Teatrze Ateneum – tym razem w spektaklu “Ojciec” w reż. Iwony Kempy. Jeżeli powiem, że Opania w tym spektaklu zagrał wspaniale i że za prezentowanym przez niego stylem aktorstwa bardzo tęsknię, to zapewne nie powiem wszystkiego. Nie mam wątpliwości, że obok Janusza Gajosa, który jakiś czas temu wycofał się z grania w teatrze, to obecnie najlepszy nasz teatralny aktor.

Przedstawienie, w którym gra Opania na dużej scenie Teatru Ateneum, opowiada refleksyjną historię starości głównego bohatera. André ma już osiemdziesiąt lat, pozornie znajduje się w całkiem niezłej formie, ale miewa problemy z pamięcią. Wymaga więc opieki, którą gwarantuje mu jego córka Anne. Mówiąc na marginesie, świetnie ją zagrała Magdalena Schejbal, podobnie jak w jej partnera Pierre’a znakomicie wcielił się Przemysław Bluszcz. Można by jednak pytać, co jest większym problemem – pogarszająca się pamięć starszego człowieka czy komplikowanie się więzi rodzinnych i dramat wzajemnego niezrozumienia?

Marian Opania rewelacyjnie gra inteligentnego, zabawnego staruszka, któremu nieobce jest poczucie humoru. Ogląda się go na żywo z wielką przyjemnością – także ze względu na obcowanie z prawdą o życiu, którą ten wielki aktor przekazuje widzowi ze sceny. Będę powtarzał do końca świata i o jeden dzień dłużej, że tak wielkich aktorów zawsze warto oglądać w teatrze. Dodam jeszcze tylko, że “Ojciec” to głównie spektakl popisowy Mariana Opani, który otrzymał rolę umożliwiającą pokazanie całej skali swojego wielkiego talentu. Widzimy więc graną przez niego postać w scenach komediowego żartu, a z drugiej strony – umiejącą świetnie odnaleźć się w tragicznych sytuacjach. Stworzył on bohatera bardzo wiarygodnego, który potrafi czarować niepowtarzalnym wdziękiem, ale kiedy trzeba, jest apodyktyczny i kłótliwy. Widzimy, jak swobodnie żartuje z opiekunką Laurą, ale też ze swadą sprzecza się z partnerem swojej córki – Pierre’em.

To, co najbardziej uderzyło mnie w tym spektaklu, to dosłowne pokazanie życia –  bezlitosnego, a niekiedy nawet brutalnego. Poczułem wielki smutek, kiedy grający Pierre’a Przemysław Bluszcz zapytał Mariana Opanię: “Czy długo będziesz jeszcze swoją osobą zawracał dupę całemu światu?”. Doskonale rozumiem, że Pierre nie mógł pojechać na wymarzone wakacje ze swoją partnerką, ponieważ nie mogli zostawić jej ojca samego w domu, ale… czy taka postawa, aby nie jest zarazem przejawem hedonizmu, egoizmu i braku empatii?

Większość z widzów po wyjściu z teatru zapewne popadnie w refleksję na temat własnej nieuchronnie zbliżającej się starości. Temat ten co jakiś czas zresztą z sukcesem powraca na teatralne deski, bo i przecież w Teatrze Współczesnym możemy oglądać “Lepiej już było” z Martą Lipińską w głównej roli. Różnica jednak jest taka, że w spektaklu wystawianym w Teatrze Współczesnym do starości i związanych z nią problemów podchodzi się poniekąd z przymrużeniem oka, czyli bardziej na wesoło. Sztuka, w której zagrał Marian Opania, ma zaś charakter o wiele bardziej przejmujący i jednak dołujący. Nie brakuje oczywiście w niej momentów zabawnych, ale w gruncie rzeczy główny nacisk został położony na jej refleksyjny wydźwięk.

Po spektaklu aktorzy, a w szczególności Marian Opania, zostali nagrodzeni przez publiczność długimi brawami na stojąco. Raz, drugi i trzeci… aż w końcu Opania uciszył bijącą brawo publiczność, żeby móc coś powiedzieć po ukraińsku: “Slava w Ukraini! Slava!” – i wtedy rozległy się jeszcze bardziej gromkie brawa.

JAROSŁAW HEBEL


Teatr Ateneum w Warszawie (Scena Główna) – Florian Zeller (przekł. Bogusław Frosztęga), “Ojciec”. Reżyseria i opracowanie muzyczne – Iwona Kempa. Scenografia i kostiumy – Justyna Elminowska. Reżyseria światła – Mateusz Wajda. Obsada – Marian Opania, Magdalena Schejbal, Przemysław Bluszcz, Paulina Gałązka, Dariusz Wnuk, Małgorzata Mikołajczak/ Paulina Kondrak.
Spektakl trwa 90 minut (bez przerwy).