HEBEL: Szukając gwiazd z Hłaską

Kolejny raz powtórzę, że Marek Hłasko (1934-69) jest moim ukochanym pisarzem, którego uważam za “brata duchowego”. Wydawnictwo Iskry co jakiś czas przypomina o tym okrytym literacką legendą “buntowniku bez powodu”. Właśnie ukazał się wybór opowiadań autora “Pięknych dwudziestoletnich”, na który składają się teksty już znane, publikowane w różnych okresach życia Marka Hłaski, ale są i takie, których pisarz nie zdecydował się opublikować i ukazały się dopiero po jego śmierci.

Wstęp do wybranych opowiadań Hłaski napisał Radosław Młynarczyk (który jakiś czas temu odnalazł “Wilka”, debiutancką powieść autora “Pierwszego kroku w chmurach”). Pośród nich został przypomniany młodzieńczy tekst pisarza “Pamiętasz, Wanda”, w którym Hłasko m.in. pisał: “[…] nie możesz się domyślać, jak bardzo Cię kocham. Ciebie, twoje włosy, kiść bzu w Twojej ręce. […] Kochamy się, jest nas dwoje, a przecież tworzymy jednego człowieka, myślimy razem, czujemy razem: jest nam dobrze”.

W tomie znalazły się również takie opowiadania, jak “Trudna wiosna”, “Umarli są wśród nas”, “Stacja”, “Amor nie przyszedł dziś wieczorem” czy “Opowiem wam o Esther”. Mam wrażenie, że pisząc “Trudną wiosnę”, Hłasko jeszcze wierzył w miłość, o czym świadczą jego słowa: “Cóż warte jest życie bez miłości? Bez silnej, gorącej miłości do kobiety… Nic nie jest warte takie życie!”. Jednocześnie już jako bardzo młody człowiek, mający świadomość, że gdy ma się dwadzieścia parę lat, wtedy są “złudzenia i miłość – i wszystko jest do zdobycia”, wiedział zarazem, że nic nie może wiecznie trwać, gdyż później “[…] przychodzi życie twarde, bezlitosne, obedrze człowieka do naga z tych złudzeń – i wtedy już nic nie zostaje z tych dwudziestu lat, z tej wiosny i z tej miłości”.

Dla mnie Hłasko jest arcymistrzem prozy ponadczasowej, zawsze aktualnej, niezależnie od epoki czy ustroju politycznego. To pisarz, który wyjaskrawia prawdę o człowieku, np. kiedy w opowiadaniu “Umarli są wśród nas” stwierdza: “Każdy człowiek woli tęsknotę od rzeczywistego życia”. Powiedziałbym, że w tym tekście mamy do czynienia już z twórcą dość boleśnie rozczarowanym życiem. Już zupełnie inaczej Hłasko pisze również o kobietach. Według jego optyki motorem ich życia jest albo “życie seksualne”, “pojmuj – łóżko”, albo “psie wyrachowanie”, “pojmij – interesowność”. W “Stacji” dodaje: “One mają łatwiej, jeśli im się coś nie uda. Nie potrzebują zmieniać kraju, ani miasta. Mogą zostać kurwami na tej samej ulicy, na której chodziły do szkoły i do kościoła”. Dzisiaj zapewne za manifestowanie tego typu światopoglądu można byłoby zostać zlinczowanym przez środowiska feministyczne. Hłasko był jednak całkowicie apolityczny, jeżeli nie liczyć jego antykomunistycznych wypowiedzi na temat ustroju panującego w PRL. Zapewne wielu z nas podpisałoby się pod jego słowami: “Polityka stała się okropnością, którą przestaje rozumieć zwyczajny człowiek. Jedynym uczuciem, które w zwyczajnym człowieku wzbudzają te wszystkie historie, jest uczucie obłędnego przerażenia, to jedyna reakcja…”.

W omawianym zbiorze znalazło się opowiadanie “Opowiem wam o Esther”, w którym Marek Hłasko opisał jedną ze swoich ukochanych. Pierwowzór bohaterki to Esther Steinbach, o której Hłasko czule pisał do przyjaciółki Zuli Dywińskiej, że jest “pluszowym zwierzątkiem i tak cudownie pachnie”. W tym opowiadaniu pisze m.in.: “[…] naprawdę miała zielone oczy i piękne usta i ja myślałem o Esther; kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy, stała na środku sali, w której jadło trzystu ludzi, i mówiła coś, a jej szczupłe ramiona były ciemne i mocne i wszyscy mężczyźni w tej sali patrzyli na nią, ale ona nic o tym nie wiedziała; była zbyt młoda i zbyt ładna, aby rozumieć ich spojrzenia”. Jednak to nie Esther była największą miłością jego życia. Była za to kolejną kobietą, którą obdarzył niespełnionym uczuciem.

Jaki świat wyłania się z opowiadań Marka Hłaski? Na pewno oparty na marzeniach i tęsknotach… jakkolwiek prawda, jak to u pisarza o takim talencie, bywa boleśnie przejaskrawiana. Kiedyś napisał: “Tak jest, że jeśli w piekle znajdzie się kobieta, to wychodzi z tego jeszcze gorsze piekło” (“Następny do raju”). To aż oczywiste, że Hłasko był zbuntowanym mizoginem. Ale czy nie za to właśnie najbardziej go kochamy?

JAROSŁAW HEBEL


“Marek Hłasko”, “Szukając gwiazd i inne opowiadania”, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2020.