Czas na poezję: DOROTA SZAWDZIANIEC

Fot. Z archiwum Autorki. Na zdjęciu Dorota Szawdzianiec.

Złodziejka

Na opuszkach palców
zatrzymam ciebie
każdy twój dotyk
przemycę między piersiami
i odejdę nad ranem
kiedy jeszcze śpisz.

Twoje doznania
każdy dreszcz
zaniosę do domu
i pod poduszkę włożę
by odtwarzać jak ulubioną piosenkę
gdy zechcę być z tobą.

 

Na zawsze

Nic nie czuję a jednak
owsianka nie smakuje jak zwykle
za oknem kruki skubią stary tapczan
i co chwila odlatują do gniazda
ze zdobyczą.

Zostało tylko kilka dni
pieniądze w kopercie odliczone
słońce przez okno ogrzewa dłonie
jeszcze będziesz ale nie teraz.
Tak się boję

I wykonało się
a ty nadal jesteś we mnie ze mną
na zawsze każdego dnia
szepczę ci że tak było lepiej
patrząc przez nie swoje okno
jak dzieci budują zamki na piasku.

 

Kiedy tęsknię

Wplatam cię w moje myśli
jak czerwoną wstążkę we włosy
którą zakładam zanim wyjdę do pracy.

Błąka się cały dzień
między pasmami włosów
a policzkiem
niczym muśnięcie twoich ust
albo czuły dotyk.

A wieczorem na palce nawijam
kosmyki twojego uśmiechu
czekając aż przyjdziesz
i uwolnisz moje włosy.

 

Wybacz

Gdybym nie wyjechała
i była z tobą
trzymała za rękę
i mówiła że to minie
zabrałabyś tę chwilę
ze sobą jak muszlę znad morza
i byłaby z tobą na zawsze.

Nie dałam rady uciekłam
i jak dziecko
naiwnie wierzyłam
że wrócisz i będzie jak dawniej.

A tak tylko sufit biały
chłód i cisza
ostatnie westchnienie bólu
w samotności.

 

Poranek

Otwierasz oczy błękitne
ziewając złotymi usty
i przecierasz zamglone wody lustro
nucąc pieśń skowronka.

Wiatrem czeszesz
drzewom liście niesforne
i potargane trawy na łąkach
mokre jeszcze od rosy nocnej.

Rześki i świeży wędrujesz
po wzgórzach dolinach i równinach
zbierając resztki mroku
zgubione przez gwiazdę zaranną.

A potem promieniem słońca
sny nasze rozpraszasz
co pod powiekami błądzą
rozniecając nadzieję na dzień dobry.